2017 9
Wrz
Opus aestatis (glina v2.0)

Zachęceni wcześniejszymi eksperymentami z gliną  ( i tu ) postanowiliśmy w te wakacje przeprowadzić większy projekt. Ponieważ wakacje dobiegły końca, nadszedł czas, żeby podzielić się rezultatami…

Zaczeło się od zdzierania tapet i zaokrąglenia krawędzi, bo o tym poprzednio zapomnieliśmy:

Wstępna obróbka za nami, więc czas na projekt i przeniesienie go na ściany. Tym razem autorem jest Michelle:

Po przeniesieniu na ściany czekała nas mozolna praca rzeźbiarza. Jak to zwykle bywa przy wielkich dziełach, pracowała cała ekipa, nie uwieczniona na fotografiach. W tym więc miejscu chcemy serdecznie podziękować Eli, Agnieszce, Ani, Małgosi i Mai i wszystkim innym, którzy ukręcili choć jedną kulkę z tynku 🙂 Króliki są w całości dziełem Michelle, podobnie jak roślinki runa leśnego i dolnego piętra lasu – nie odważyła się oddać takich detali podwykonawcom (i chyba słusznie) 😛

Po zakończeniu rzeźbienia (dłuuuugie 3 tygodnie w tzw. „wolnych chwilach”) przyszedł czas na pomalowanie wszystkiego farbą glinianą (tu z kolei podziękowania dla Pawła i Jarka). Niestety w paru miejscach farba nie chciała trzymać i konieczne okazały się poprawki. Na zakończenie jeszcze pracochłonne zacieranie (zwłaszcza na rzeźbach…)

I możemy po pracowitych 5 tygodniach pochwalić się nowym pokojem:

 

2017 29
Maj
Warsztat

… czyli remontu ciąg dalszy.

Po zakończeniu jednego glinianego pokoju przyszła w końcu pora na drugi, czyli warsztat/pracownię:

Uznaliśmy, że najlepsze meble to kuchnia, więc upolowaliśmy takową na OLX w Złotym Stoku za jakieś grosze. Pozostało tylko podnieść blaty dodatkowymi samodzielnymi szufladami, tak żeby znalazły się na wysokości 105cm (idealna do pracy na stojąco):

Przy okazji zrealizowaliśmy od dawna kołaczący się po głowie plan na drabinkę gimnastyczną. Z powodu zaporowych cen na takowe skonstruowaliśmy ją oczywiście sami 🙂

Ostatnim etapem było przeniesienie rowerkomłynka do pracowni i zaopatrzenie go w półkę z książkami 😉

 

2017 8
Kwi
Glina cz.2 – Drzewo

Obiecywałem, że ciąg dalszy nastąpi, a zatem następuje 🙂

Przed nim stało Drzewo — jego Drzewo — skończone. Jeśli możecie nazwać tak Drzewo, które żyje, którego liście się rozwijają, a gałęzie rosną i kołyszą się na wietrze, który Niggle tak często czuł, którego tak często się domyślał, który tak często i bezskutecznie próbował malować. Spojrzał na Drzewo, wolno podniósł ręce i rozłożył je szeroko.

— Oto dar — powiedział. Mówił o swej sztuce i o jej dziele, ale użył tego słowa najzupełniej dosłownie.

Chodził wkoło, patrząc na Drzewo. Rosły na nim liście, nad którymi tak ciężko pracował, a wyglądały raczej tak, jak je sobie wymarzył, niż jak je wykonał. Były też i inne: te, o których jedynie myślał, i te, o których mógłby pomyśleć, gdyby tylko miał nieco więcej czasu. Nie było na nich żadnych napisów, były to po prostu śliczne liście, lecz jednocześnie można było określić je tak dokładnie jak dni w kalendarzu.

J. R. R. Tolkien, „Liść, dzieło Niggle’a”

2017 5
Mar
Glina

Zdradziliśmy jakiś czas temu, że na miejsce zdemolowanej siodlarni coś powstawać będzie. I w zasadzie już powstało, a my spotkaliśmy się na całkowicie spontanicznym stokrotkowym tynkowaniu/malowaniu gliną. Tak się jakoś złożyło, że bardzo wiele osób dotarło do nas w ten sam weekend i dzięki ich pomocy wszystko przebiegło szybko i sprawnie. Ale po kolei… Glinę zdobyliśmy w Walentynki w cegielni w Kłodzku, u przemiłego pana, który postanowił opowiedzieć nam wszystko o cegłach, piecach, wypalaniu, glinie i nie wiadomo czym jeszcze, bo niestety nie mieliśmy dużo czasu. Glina w postaci cegieł została namoczona na noc, żeby można było ją rozciapać. W międzyczasie przygotowaliśmy próbki farby glinianej, którą zamierzaliśmy pomalować płyty regipsowe. Przepis jest prosty: 1 część gliny namoczonej, 1 część przesianego piasku, 1 część pasty mącznej (szklanka mąki rozpuszczona w 2 szklankach zimnej wody i wlana do 4 szklanek gotującej się wody; całość zagotowana przy intensywnym mieszaniu). Powinna mieć konsystencję budyniu; nakładamy pędzlem min. 2 warstwy, kolejna po wyschnięciu poprzedniej.

Próbki wypadły pomyślnie, natomiast glina nie rozmoczyła się do końca i czekało nas wybieranie tego, co nadawało się do natychmiastowego użycia….

Czarownice z Makbeta

Ścianom z pustaków malowanie farbą nie wystarczy, trzeba było przygotować tynk gliniany: 3 części piasku, 1 część gliny, 1 część końskiej kupy.

Kiedy już wszystko było gotowe, pozostało (jedynie?) tynkować i malować 🙂

Teraz jeszcze musi wyschnąć…

… a ciąg dalszy oczywiście nastąpi! 🙂

Dziękujemy serdecznie za pomoc i miło spędzony czas: Agacie, Mateuszowi, Honoracie, Wojtkowi, Kubie, Michelle, Karolinie, Ani, Piotrkowi, Małgosi i Mai (trochę nas było 😉 ) !

2013 9
Paź
Finis coronat opus

Sezon warsztatowy zakończony, czas zatem dokończyć inne rzeczy przed nadejściem zimy. Na pierwszy ogień piec 🙂 ( tych, co nie pamiętają poprzednich części, zapraszam: podstawa i dwie pierwsze warstwy ). W powarsztatowy poniedziałek zabraliśmy się więc z Gochą i Martinem za trzecią warstwę:

I końcowy efekt poniedziałkowych zmagań:

I gotowa trzecia warstwa

A we wtorek przyszedł czas na tynk gliniano-kupowy. Tym razem już zostałem sam na placu boju, ale roboty nie było dużo:

KONIEC!!! Można piec!