Rodzinna wizyta

Przyfrunął skądś. Chodził po padoku między kurami i końmi. Złapaliśmy bez większego problemu, nie miał siły latać. W klatce od razu zabrał się za jedzenie. Zaobrączkowany. Nawet z numerem telefonu. Zadzwoniliśmy. Właściciel nie był specjalnie zachwycony. Po jednego pół Polski … Read More