Do Jarkowa 2007

Sara Nowak, Rajd do Jarkowa 2007
WyruszamyNa początku oczywiście jak zawsze wszyscy uczestnicy rajdu byli bardzo podekscytowani, a najbardziej Warka gdyż był to jej pierwszy rajd . Machała radośnie ogonkiem i pilnowała koni by na pewno nie poszły bez niej.
Nareszcie wyruszyliśmy ! Przemierzaliśmy górskie szlaki podziwiając niesamowicie piękne widoki tutejszych okolic. Po któtkiej chwili znaleźliśmy sie w Jamrozowej Polanie. Zaraz po jej przejechaniu odbiliśmy w dość stromą dróżkę , biegła ona dość długi kawałek i doszła do Zieleńca. Podążaliśmy nią chwilę a następnie odbiliśmy na Pańską Górę. Po drodze postanowiliśmy zrobić sobie małą przerwę by konie mogły sobie troszkę odpocząć a my zjeść ”obiad”. Konie były szczęśliwe tarzając się i skubiąc trawę . No ale oczywiście nic nie trwa wiecznie. Popas na Pańskiej GórzePo jakimś czasie osiodłaliśmy konie i wyruszyliśmy dalej. Wjeżdżając na sam szczyt tej pięknej góry podziwialiśmy w międzyczasie wielkie czeskie przestrzenie na których pasły się owce. Było to niesamowite uczucie , widzieć tak rozległe łąki , a na nich małe kropeczki, które są owcami . Po chwili podziwiania tych cudownych terenów postanowiliśmy dotrzeć na Zimne Wody. Słyną one z podmokłych terenów , toteż mieliśmy takie szczęście że na jedno bagienko trafiliśmy. Na szczęście konie są przystosowne do takich sytuacji i świetnie sobie poradziły. Czas ruszaćZaraz gdy przejechaliśmy to bagienko trafiliśmy na polną drogę, która była całkiem długa, jechaliśmy nią dobre dziesięć minut. Droga ta biegła lasem ale później wyszła na łąkę i niewielką wioskę Jerzykowice Małe . Wioska ta była naprawdę mała, było w niej mniej więcej dziesięć domów .

Zaraz kiedy minęliśmy kościół skręciliśmy w las i przez Kocioł dojechaliśmy do Taszowa. Z Taszowa do naszego celu był rzut kamieniem. Po przejechaniu tej miejscowości trafiliśmy na taszowskie łąki – wydawały się małe, ale pozory mylą – są to bardzo duże przestrzenie. Kiedy już je pokonaliśmy wystarczyło tylko skręcić w dół łąk i już byliśmy w JarkowieNocleg.

Dotarliśmy do obozu, rozsiodłaliśmy konie rozstawiliśmy pastwisko i puściliśmy je. Były zadowolone że już nie muszą dziś wędrować. Część grupy poszła po drewno na ognisko a część rozkładała namioty. Gdy rozpaliliśmy ognisko , nie trzeba było już o nic się martwić. Siedzieliśmy i smażyliśmy kiełbaski i ustalaliśmy wartę nad końmi. Potem wszyscy poszli spać zostałm tylko ja i Gosia która towarzyszyła mi przez chwile. Zaraz potem poszła spać , a potem zmieniliśmy się wartą. I tak minęła noc. LeśnaRano wszyscy byli wyspani i radośnie nastawieni do powrotu do domu. Zjedliśmy śniadanie i zabraliśmy się za siodłanie koni. No i wyruszyliśmy .

Prosto z Jarkowa odbiliśmy na Lewin. Po jego przejechaniu i przekroczeniu ósemki, pojechaliśmy do Leśnej. Zbocza GrodźcaZaraz po przemierzeniu leśnych dróg tej wioski skręciliśmy na Homole. A dokładnie ominęliśmy je. Zaraz za Homolem wije się mnóstwo dróżek wiodących do Dusznik. Jedną z nich wybraliśmy i pojechaliśmy nią. Z Dusznik do Łężyc jest dosłownie rzut kamieniem. Po jakiejś godzinie byliśmy już w domu. Był to naprawdę super rajd nie zapomnimy go do końca życia.Przerwa na łyk