2017 16
Wrz
Dies cucurbitae

To bynajmniej nie wszystkie – dopiero pierwsza partia…

2017 30
Sie
Miesiąc zbiorów

Kończy się sierpień, w zasadzie w całości wypełniony zbiorami. Pozbieraliśmy i przetworzyliśmy niezliczone ilości cukinii, ogórków, pomidorów, fasolki szparagowej, buraków liściowych, bobiku, malin, jeżyn i nie wiem czego tam jeszcze. W kolejce czekają jeszcze dynie, fasola, kukurydza, ziemniaki, topinambur, miechunki, papryka, bakłażany, późniejsze pomidory… A ziemianka już pełna i kończą się nam słoiki!

Oczywiście nie samymi przetworami człowiek żyje, więc oczywiście zjadamy co się da na bieżąco:

2016 12
Paź
Zbiory, zbiory…

Zimno, szaro i mokro. Czyli jesiennie. Odpoczywamy trochę od warsztatów, ale nie można zapominać, że jesień to czas zbiorów. Najróżniejszych. Czasem nie zdąży się nawet zrobić fotek (jak w przypadku śliwek), czasem akumulator się rozładuje (ziemniaki), ale jakaś fragmentaryczna dokumentacja powstaje…

Weźmy takie buraki. Niby niewiele, a 80kg się uzbierało. Ogonki do zakiszenia.

Marchewka. Też trochę, 120kg. Wszystko do zasypania piaskiem i do ziemianki.

No i jak zwykle dynie. Dużo dyń. BARDZO dużo dyń. Jeszcze nie policzone, bo pomału przenosimy je i układamy, ale szacunki mówią, że ~600. Głównie hokkaido, ale jest też makaronowa i trochę cukinii. Co spowodowało konieczność namalowania tabliczki 🙂

Jabłek nawet nie próbujemy szacować. Jesteśmy na początku…O takie!

A na zakończenie reszta, zbyt fragmentaryczna na własną historię. Zostały jeszcze papryki, bakłażany, pasternak, skorzonera, salsefia, miechunka pomidorowa, reszta kukurydzy i pewnie pełno innych rzeczy, których nie wymieniam. Rośnie oczywiście jarmuż, brokuły, buraki liściowe, fenkuł, kapusta pekińska ale to dotrwa do mrozów.

 Zostały pory

2016 17
Wrz
Gryczany wrzesień

Gryka powróciła – wyschniętą zwieźliśmy z pomocą Jarka do stajni.

p8280333

p8280337

Wypełniała cały boks po brzegi – a najbardziej demotywujące było to, że po kilku dniach młócenia stan ten wcale się nie zmieniał.

 

Skuteczność młócenia wzrastała wykładniczo dzięki zdobytemu doświadczeniu, postępowi technologicznemu w postaci cepów oraz rosnącej chęci „by mieć już to z głowy”.

p9070511

Z dedykacją dla babci:

p9080525

 

p9060434

Odwiewaliśmy starą wialnią odzyskaną od sąsiada. Rozłożona na części, po drobnych naprawach, zaimpregnowaniu olejem i złożeniu sprawdziła się doskonale.

 

https://www.youtube.com/watch?v=m9Gt6NfSdg8
 

2016 29
Lip
Raz na wozie, raz pod wozem

Ogród się rozrasta – nie da się zaprzeczyć.

Pojawiły się pierwsze cukinie – hm, właściwie, co kilka dni zbieramy pierwsze cukinie… Brakuje już nam pomysłów na ich przyrządzanie, a z kolei im więcej młodych zerwiemy, tym rośliny więcej produkują nowych.

 

Od czasu do czasu zbieramy męskie kwiaty cukinii i dynii – kolejny raz napiszę, że koniecznie trzeba ich spróbować smażonych z cebulą!

Ponadto do zbioru nadają się już (i są jak najbardziej zbierane i zjadane)  fasolka szparowa, bób, groszek, cebula, pomidory…

Pomidory… Pomidory to szlag trafił. A raczej zaraza. Ubiegłe upalne lato pozwoliło nam na niewyobrażalny zbiór – po wczorajszych porządkach w ziemiance okazało się, że mamy jeszcze około 15 słoików z przecierem pomidorowym, a nawet 2 słoiki z ketchupem ze śliwkami (wysoce pożądany!). Gdyby to lato było chociaż ciepłe, to zachowalibyśmy ciągły dostęp do pomidorów. A tak? Mimo przykrywania pomidorów przed deszczem, mimo pryskania roztworami z gnojówki pokrzywowej, drożdży czy wywarem ze skrzypu, zaraza.

Oczywiście, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i mogliśmy zrobić wieeele przetworów z zielonych pomidorów. Aczkolwiek lepsze są jednak z czerwonych, których w tym roku nie uświadczymy. Wyniesioną lekcję przekujemy w … szklarnię dla pomidorów.

Na pocieszenie po pomidorach i kurach, pozostaje nam piękny ogród.

2015 4
Gru
Buraczane mutanty

Co tu pisać? Wystarczy spojrzeć 🙂

Mutant

Pomimo, źe to już niby grudzień, ogród nie przestaje dostarczać nam jedzenia:

Zimowe zbiory

A na zakończenie finał zbioru orzechów – 60kg:

60kg orzechów

2015 18
Lis
Koniec zbiorów?

Kukurydza, dynia, fasola, pasternak, buraki i śliwki. Topinambur, marchewka, ziemniaki i czosnek. Jeżyny, maliny, cebula i zioła. Słonecznik, ogórecznik, jarmuż i brokuł. Ogórek… garniturek, czapka i sandały?

Jabłka. Na pewno jabłka.

Do wyboru do koloru.

Do wyboru do koloru.

Zjadane przez nas, Żywca i rozklikiwane koniom, przerabiane do słoików z myślą o zimowych szarlotkach i gorącej owsiance rano, czekające na planowany cydr jabłkowy.

A jabłka w słoikach, przeciery pomidorowe, keczupy śliwkowe, maliny, jeżyny, a nawet zeszłoroczne chutneye – to wszystko rozpycha ziemiankę i ugina półki. I piwo na dole, i wino porzeczkowe schowane z tyłu.

A na górze styropianowe pudła z piaskiem, burakami, marchewkami, topinamburem i pasternakiem.

A na koniec znak, że jesień już na dobre się rozgościła – Pimpuś pod dachem.

Przykład nieprawidłowego utrzymywania konia. Oddzielony od stada i samotny, niewychodzący na dwór, a na dodatek z nieograniczonym dostępem do jabłek obok, makucha lnianego pod i wysłodek buraczanych za!

Przykład nieprawidłowego utrzymywania konia. Oddzielony od stada i samotny, niewychodzący na dwór, a na dodatek z nieograniczonym dostępem do jabłek obok, makucha lnianego pod i wysłodek buraczanych za!

2015 2
Lis
Kukurydza i pasternak

Jesień głęboka, a więc koniec zbiorów już widać. Jako jedne z ostatnich prezentują się:

kukurydza:

Ręczne łuskanie po wysuszeniu usprawniliśmy łuskarką na korbkę:

Pasternak:

I na zakończenie topinambur:

TopinamburW dalszym ciągu zbieramy brokuły i jarmuż, które zdominowały jesienny krajobraz ogrodu:

Rabaty w październiku

2015 29
Wrz
W ogrodzie leśnym…

Czasem wystarczy poświęcić chwilę na zasadzenie, żeby później bez żadnej pracy cieszyć nagle odkrytymi owocami. Tak to jest w ogrodzie leśnym.

Sadzisz kaczkę i nagle masz sześć!

Po nagłej śmierci Hasza (wada serca?) ostały się Hera, Koka, LSD, a to stosunkowo mała armia do walki ze ślimakami. Dlatego skoczyliśmy do Czech i ostatecznie skończyliśmy z kolejnymi trzema sztukami.

Koka na pierwszym planie.

 

Oczywiście pojawił się problem z imionami – czy kontynuować tradycję narkotykową, czy skorzystać z nowego pomysłu? Zobaczymy…

Szyszki chmielowe suszą się jako dodatek do piwa lub do wykorzystania w postaci herbatki chmielowej dla płci męskiej, bo to obrzydliwie gorzkie jest.

Tegoryczny urodzaj jabłek dał się nam we znaki. Na zdjęciu ostatni wózek ściągany spod jabłoni, który zaczął właściwie sam już zjeżdżać…

Widok z drabiny przy jabłkobraniu.

 

I na koniec przypadkowy kot.

2015 23
Wrz
Buszując w zbożu

Buszując w zbożu (kukurydzy), szukaliśmy dyń – przyszedł czas na zbiór. Weszliśmy na pole z czarnymi myślami. Nasze dynie miały miesiąc opóźnienia – pierwsze sadzonki zmarzły w noc po posadzeniu do ziemi, a ponadto szturm ślimaków nieźle ponadgryzał kolejne. Spodziewaliśmy się więc znacznie mniejszego zbioru niż rok temu (około 380).

Na szczęście słoneczne dni nas uratowały (pomijam kwestie wynikającej z tego suszy) – mimo wcześniejszego zbioru niż rok temu naliczyliśmy około 350 sztuk! Małe nie zostały wliczone – kilkanaście zostało jeszcze w chaszczach dyniowych, wiele w całości zostało ukiszonych.

Mimo, że zdjęcia sugerują coś innego, nie tylko Duży Kuba zbierał te dynie ;).

 

Flota po pierwszym staciu.

Flota po pierwszym staciu.

I znów dynie rozpęzły się po pokoju:

Tymczasowy składzik

Tymczasowy składzik

A kwiaty to inna bajka...

A kwiaty to inna bajka…

Jeśli nie jedliście kwiatów dyni – żałujcie! My żałujemy, że zwlekaliśmy z tym do zbiorów. Męskie kwiaty (jak na zdjęciu) można zbierać przez cały okres wegetacji bez szkody dla produkcji owoców, jeśli będziemy pamiętać, żeby nie zbierać żeńskich kwiatów i zostawiać sporadycznie męskie (na przykład jeden na roślinie).

Przepis jest szybki i bajecznie smaczny. Usmażyć cebulę z kwiatami (wyjąć wcześniej pręciki), lekko posolić. Mają w sobie coś z grzybów, ale są delikatniejsze. Palce lizać.