2018 5
Sie
Wędrówki bliskie i dalekie

Wakacje. Jak pogoda pozwala to wędrujemy. Bliżej i dalej. Czasem w większej grupie, czasem w mniejszej. Czasem tam, gdzie nas jeszcze nie było, a czasem tam, gdzie już byliśmy. Jak na przykład w Piekle, ale tym razem w 7 ludzi, 2 psy i 2 konie.

A czasem jest więcej ludzi, bo aż 11 i 4 psy, jak podczas wędrówki na Homole przez Leśną:

2018 15
Cze
Wstąpił do piekieł, po drodze mu było

Jak to w powiedzeniu – średnio po drodze, bo przedreptaliśmy tym razem ok. 20km. Piekło (Peklo u Nového Města nad Metují) to rezerwat przyrody o powierzchni ponad 300ha znajdujący się pomiędzy Novým Městem nad Metují, Náchodem i Českou Čermnou u zbiegu rzek Metuje i Olešenky, które tworzą w tym miejscu głębokie ( ponad 200m! ) wąwozy porośnięte głównie lasem bukowym.

Nasza wędrówka do Piekła wyglądała tak (czerwone – tam, zielone – z powrotem):

Tuż nad Jarkowem natknęliśmy się na kwitnące lilie bulwkowate:

Następny etap wędrówki to Borova, a tam… konie, kozy i krowy, które oczywiście dopraszały się o zdjęcia 😉

Zaraz za wsią natknęliśmy się na jeden z licznych bunkrów:

A potem przez las i wkrótce dotarliśmy nad wąwóz Olešenki, gdzie niebieski szlak meandruje zboczami Koziego hřbetu…

… żeby w końcu zejść w dół, do rzeki, a wzdłuż niej do osady Piekło:

W Piekle 🙂

No i droga powrotna – mało urozmaicona, a poza tym rozładowała się  bateria w aparacie:

2018 4
Cze
Pańska Góra

Znów wybraliśmy się gdzieś podreptać. Tym razem kawałeczek dalej – na Pańską Górę:

(fioletowe – tam, czerwone – z powrotem)

Upał był niemiłosierny, na szczęście trochę wiało miejscami. Najpierw wejście na Taszowskie Górki i postój na granicy, a potem schodzimy do Oleśnicy:

I znów pod górkę, żeby w końcu u celu, na szczycie, zjeść coś w rodzaju obiadu i się poobijać 🙂

No i czas na powrót. W drodze ścigała nas burza, ale w końcu gdzieś zaginęła bez wieści. Za to przedzieraliśmy się przez dziesiątki zwalonych pni po wczesnowiosennej wichurze i natknęliśmy się na rój pszczół na ścianie kaplicy w Jerzykowicach Małych:

Skoro niebezpieczeństwo burzy minęło, zatrzymaliśmy się na chwilę nad zalewem w Lasku Miejskim, gdzie kto chciał się pomoczył 🙂

I jeszcze trochę…

Aż w końcu nie pozostało nam nic innego, jak wrócić wolnym krokiem do domu 🙂

2018 18
Lut
Skalna zima

Zima taka dziwna – raz jest, raz jej nie ma. Tym razem trafiliśmy na moment, w którym była 😉 i wybraliśmy się w Teplickie Skały.

2017 6
Lis
Jesienna sawanna

Pogoda wprawdzie nadal nie najlepsza, ale nie odstraszająca od wypraw. Tym razem niedługa, o taka:

2017 17
Paź
Barwy jesieni

Słońce! W końcu! Nie wiadomo na jak długo, więc zdecydowaliśmy się nie czekać i wybrać na długi jesienny spacer. O mniej więcej taki (~11km):

Resztę w zasadzie mogą opowiedzieć zdjęcia. Zebranych po drodze grzybów nie fotografowaliśmy 🙂 Zaczęło się od psiego rodeo na balach:

A potem już piękna jesień w drodze do Czeskiej Czermnej…

I psie kąpiele 🙂

… a właściwie nie tylko psie…

I słońce towarzyszące nam przez cały dzień 🙂

A wieczorem trzeba było zjeść nazbierane rydze!

 

2017 14
Wrz
Trzy psy na skale

(z opóźnieniem ze względu na poprzedni wpis…)

Sezon warsztatowy. Co oznacza, że od czwartku do niedzieli pracy mamy aż nadto, ale w pozostałe dni można się gdzieś wybrać. Tym razem padło na krótką trasę Lisia Przełęcz – Narożnik – Kopa Śmierci – Skały Puchacza (niebieski) – Białe Skały (zielony) – Lisia Przełęcz (żółty):

Postanowiliśmy wybrać się z psami, bo ze względu na zwiększoną pojemność nowego stokrotkobusa wszystkie trzy mogą podróżować komfortowo:

A resztę wycieczki niech opowiedzą obrazki – miłego oglądania 🙂

2017 25
Mar
Kolejkowo

Tym razem to my wybraliśmy się w odwiedziny do Wrocławia. Chociaż oficjalny powód był jakiś zupełnie banalny, to centralnym punktem programu stała się wizyta w Kolejkowie. Oficjalnie najbardziej Kolejkowo chciał zobaczyć Maciek, a nieoficjalnie… No cóż, parowóz H0, na który zbierałem pieniądze przez rok i który kosztował zawrotne 126 000 zł w Centralnej Składnicy Harcerskiej, nadal jeździ i czasem go z Maćkiem puszczamy…

Wracając do Kolejkowa… Jakoś nigdzie nie znalazłem (albo przeoczyłem) informacji o skali i byłem przekonany, że będzie to najpopularniejsza H0 (1:87). Tymczasem cała makieta wykonana jest w dość rzadkiej skali G (1:22.5, rozstaw torów 45mm ) i mimo początkowego rozczarowania (jakie to wszystko wieeeeelkie i tak mało się  mieści na makiecie…) muszę przyznać, że ma to więcej zalet niż wad. Skala G daje bowiem niesamowitą wręcz możliwość oddania detali aż do poziomu rzęs postaci! I ta precyzja w połączeniu z niesamowitymi pomysłami na scenki i (mimo skali) ogromnym rozmachem (260m² powierzchni, 430m torowiska, 15 pociągów, 108 samochodów, 162 budynki i 2300(!) figurek ludzi i zwierząt) robi ogromne wrażenie. Przynajmniej na mnie, co znajduje odzwierciedlenie w zdjęciach – ciekawe, czy ktoś przebrnie przez te 70+ fotek 🙂 Jak ktoś lubi – zdecydowanie polecam na żywo, tym bardziej, że makieta jest nadal rozbudowywana (przyznaję się do zajrzenia za czarną geowłókninę antyterrorystyczną 😉 ) i wkrótce otwarcie kolejnej części!

(Zdjęcia niepodpisane – za dużo… Ale myślę, że nie będziecie mieli problemu z identyfikacją, zwłaszcza kawałków Wrocławia i dysków na Śnieżce. W kolejności dokładnie takiej jak je robiłem)

 

2016 21
Gru
I znów w parku…

Pomału staje się to „nową świecką tradycją” – raz w roku dajemy się skusić na poprowadzenie jakichś warsztatów w Stajni W Parku. Z każdym rokiem jednak rośnie ilość podróżujących z Jarkowa do Grzegorzowic. Dwa lata temu podróżowałem sam, a tym razem już we czwórkę! To jednak chyba na razie górny limit, bo ktoś musi zostać w Jarkowie (padło na Dużego Kubę, jako że nie ma żadnej swojej działki w prowadzeniu „Partnerstwa Doskonałego”, bo tym razem na te warsztaty zostaliśmy zaproszeni).

Pomni zeszłorocznych doświadczeń tym razem zdecydowaliśmy się na podróż pociągiem, która minęła bez zakłóceń. Tym razem zarezerwowaliśmy sobie dodatkowy „dzień przed” (czwartek) na relaks i ogarnięcie warsztatów od strony logistycznej.

No a w piątek już do roboty… W zasadzie cały dzień zajęły nam wykłady (skończyliśmy chyba po 21). W sobotę i niedzielę już mieszane z praktyką. Dużo można by opisywać ale tyle się działo i tak szybko, że ani się obejrzeliśmy i już była niedziela wieczór. A w poniedziałek powrót do Jarkowa.

Dziękujemy Mai, Danusi i Kubie za miłe przyjęcie, pyszne jedzenie i super atmosferę. Oczywiście kursantom dziękujemy nie mniej – mamy nadzieję, że się jeszcze spotkamy!

2016 27
Wrz
Jelenie proste poroże

Końcówka września. Jesień. Rykowisko. Pierwsze podejście nie owocuje wprawdzie zobaczeniem (a jedynie usłyszeniem) jeleni, ale za to fundujemy sobie nocne wejście na Błędne Skały:

Wyprawa

Kolejne podejście kilka dni później, na Sawannie:

Zmierzch na Sawannie

Są! Niestety szybko zapadający zmierzch szybko uniemożliwia fotografowanie, zwłaszcza z tak dużej odległości, w związku z czym część zdjęć przypomina te dokumentujące istnienie Yeti 🙂

Poroże zza traw

Ostatni rąbek Słońca