2018 27
Sty
Mroźna wystawa

W szklarni o poranku przy -10C

2017 11
Maj
Szklane domy

Jak wspomniano w innym miejscu i czasie, przywieźliśmy szklarnię. W kawałkach. Zimę spędziła w tychże kawałkach rozparcelowana bezpiecznie między salę warsztatową, stajnię i drewutnię. W końcu jednak nadszedł czas, żeby poskładać do wszystko do kupy – w końcu gdzieś te bakłażany, paprykę i pomidory trzeba posadzić 🙂

Proces przebiegał powoli… zaczęliśmy na początku kwietnia wykopaniem rowów pod fundamenty:

Potem nastąpił dłuższy okres demotywacji spowodowanej różnicą poziomów (ponad 70cm), pogodą i trwającym sezonem warsztatowym… Jednak przybycie Pawła, który obrał sobie za punkt honoru doprowadzenie budowy do szczęśliwego finału, dostarczyło wszystkim impulsu niezbędnego do wzięcia się do pracy, która od razu nabrała szybkiego tempa. Na początek fundamenty:

Skoro fundamenty zastygły, czas było się wziąć za murowanie celem niwelacji tej nieszczęsnej różnicy poziomów. Kierownictwo robót przejął majster Paweł…

… a czeladniczka Michelle zdobywała nową sprawność – murarz 🙂

Rozpoczęcie kolejnego etapu prac zbiegło się z rozpoczynającymi się warsztatami z permakultury, więc do ekipy budowlanej dołączyli Lilianna i Tomek, a dorywczo pozostali kursowicze. Zaczęliśmy od położenia wieńca, do którego trzeba było dorobić kilka belek:

Następnie można było już stawiać konstrukcję, co wymagało pewnej ekwilibrystyki 🙂

No to jeszcze konstrukcja dachu i można wstawiać szyby!

Po kilku dniach przerwy przyszedł czas na ostatni etap, czyli ściany szczytowe (które skonstruowaliśmy ze starych kabin prysznicowych wytarganych gdzieś z wysypiska) i dach z folii:

No i mamy! Serdeczne podziękowania dla Pawła, Michelle, Lilianny i Tomka oraz permakulturowej ekipy pomagającej dorywczo! Szczególne podziękowania należą się Pawłowi, którego zapał i motywacja umożliwiły sprawne doprowadzenie budowy do końca 🙂

 

2016 9
Mar
Jeszcze wczoraj…

… świat wyglądał tak, jakby wiosna miała zagościć na dobre:

Ale już po południu aura ulegała stopniowej zmianie…

… aby dziś rano zaprezentować się tak:

Słońce przez chmury

 

Jedynie roślinki w szklarni nie wyglądały na przejęte 🙂

2015 23
Lut
Akumulator ciepła

Koniec lutego i w końcu nadszedł czas na uruchomienie akumulatora ciepła w naszej szklarni. Wczesne etapy konstrukcji można prześledzić tutaj. Idea jest prosta: pod podłogą mamy zaizolowaną skrzynię, w której znajduje się podziurawiona wężownica zasypana ok. 1m3 kamienia. Do niej podłączamy rurę sięgającą pod sam sufit szklarni, w której zamontowany jest wentylator zasilany z panela fotowoltaicznego. Gdy świeci słońce, ciepłe powierze spod sufitu szklarni tłoczone jest do podziemnej skrzyni ogrzewając nasz akumulator z kamieni. Nocą kamienie stygnąc oddają ciepło powetrzu, które unosząc się przez otwory w podłodze ogrzewa szklarnię. Proste? 😉 Poniżej mój niezbyt udolny schemat:

1 - wentylator, 2 - rura PVC, 3 - pokrywa z płyty OSB, 4 - wężownica PVC, 5 - kamienie, 6 - styropian

1 – wentylator, 2 – rura PVC, 3 – pokrywa z płyty OSB, 4 – wężownica PVC, 5 – kamienie, 6 – styropian

 Jako, że wężownica dawno już zasypana kamieniami, to rozpoczniemy od jej podłączenia do rury i założenia pokrywy:

Czas na wentylator; było kilka różnych wersji, w końcu wygrał wentylator od chłodzenia obudowy baaardzo starego Epsona PC (o ile mnie pamięć nie myli 😉 ). Ponieważ ma mniejszą średnicę, został zamontowany w „przelotce” z wiaderka po serku czy czymś takim, które idealnie pasuje w rurę kanalizacyjną fi 110. Do niego podpięty panel fotowoltaiczny 12V o mocy nominalnej 10W.

Wszystko działa, zatem czas na montaż rury, panelu PV i uruchomienie całości. W tle, jak widać na załączonych obrazkach, odbywa się montaż regałów:

Wiatrak się kręci, wszystko działa, a że dzień słoneczny i przy +5 na zewnątrz w szklarni jest +23 to można sobie w niej usiąść w podkoszulku i zjeść obiad:

Teraz tylko dokończyć regały i można wstawiać to co posiane (a część, np. por, pekinka czy seler, już rośnie) 🙂