2018 29
Sie
Ree argilo

O matko, znów glina! 🙂 No niestety, dopóki nie skończymy całego domu, to wpisy takie będą się od czasu do czasu pojawiać. W poprzednich odcinkach gościły już: pokój Miśki i warsztat, pokój królików, nasza sypialnia i czwórka. Tym razem pora na nasz przedpokój:

Pozostały jeszcze meble i przemalowanie kafelków na jakiś bardziej kompatybilny kolor, ale to już detale 🙂

2018 4
Maj
Drzwi do Narni

No może nie całkiem do Narni, ale do ostatnio zrobionego pokoju. Zdecydowaliśmy, że papierowo-okleinowe do glinianego wnętrza po prostu nie pasują. Potrzebne są nam PRAWDZIWE drzwi.

Zaczęliśmy od ościeżnicy (ze starych ciosanych ręcznie kantówek) już w trakcie remontu, bo trzeba ją było zintegrować z glinianymi ścianami:

Potem przez pewien czas wisiała firanka, aż w końcu sytuacja dojrzała… Zalążek odpowiednich drzwi znaleźliśmy na strychu, trzeba je było tylko odpowiednio przystosować:

A potem przerwa na poszukiwanie zawiasów i odpowiednio kompletnego i pasującego zamka puszkowego.

Najdłużej czekaliśmy na zamek, ale w końcu został upolowany na OLX i można było przystąpić do montażu:

2018 14
Mar
Góry Glinowe

Wnikliwi czytelnicy bloga zauważą pewnie, że wpisów ostatnio niewiele. Zwłaszcza luty wyglądał jakbyśmy zapadli w sen zimowy 🙂 Nic z tych rzeczy – po prostu nadszedł czas na glinianą rewolucję w kolejnym pokoju (poprzednie odcinki tu, tutaj i jeszcze tu), a stosowny wpis wypada zamieścić po jej (z grubsza…) zakończeniu, czyli teraz. Tym razem rewolucja przenosi się powoli na część dla gości, a jej ofiarą jako pierwsza padła „czwórka”. Tym razem motywem przewodnim są Góry Stołowe, autorstwa oczywiście Miśki.

Nie obyło się bez niespodzianek w postaci usuwania regipsów przyklejonych na „paćki” zaprawy, pod którymi była pusta przestrzeń, dziury na zewnątrz tudzież przedziwne konstrukcje ze skrawków regipsowych…

Po zakończonej demolce można w końcu przystąpić do tworzenia:

Ponieważ na początku marca wypadły warsztaty, trzeba było prowizorycznie skończyć do przyjazdu warsztatowiczów. Jako, że czas nas gonił, posiłkowaliśmy się farelką…

No i w końcu upragniony (prawie) koniec. Pozostaje jeszcze zrobić drzwi, osłony rurek grzejnych, wstawić nową/starą szafę, którą upolowaliśmy na OLXie itp.drobiazgi…

2017 9
Wrz
Opus aestatis (glina v2.0)

Zachęceni wcześniejszymi eksperymentami z gliną  ( i tu ) postanowiliśmy w te wakacje przeprowadzić większy projekt. Ponieważ wakacje dobiegły końca, nadszedł czas, żeby podzielić się rezultatami…

Zaczeło się od zdzierania tapet i zaokrąglenia krawędzi, bo o tym poprzednio zapomnieliśmy:

Wstępna obróbka za nami, więc czas na projekt i przeniesienie go na ściany. Tym razem autorem jest Michelle:

Po przeniesieniu na ściany czekała nas mozolna praca rzeźbiarza. Jak to zwykle bywa przy wielkich dziełach, pracowała cała ekipa, nie uwieczniona na fotografiach. W tym więc miejscu chcemy serdecznie podziękować Eli, Agnieszce, Ani, Małgosi i Mai i wszystkim innym, którzy ukręcili choć jedną kulkę z tynku 🙂 Króliki są w całości dziełem Michelle, podobnie jak roślinki runa leśnego i dolnego piętra lasu – nie odważyła się oddać takich detali podwykonawcom (i chyba słusznie) 😛

Po zakończeniu rzeźbienia (dłuuuugie 3 tygodnie w tzw. „wolnych chwilach”) przyszedł czas na pomalowanie wszystkiego farbą glinianą (tu z kolei podziękowania dla Pawła i Jarka). Niestety w paru miejscach farba nie chciała trzymać i konieczne okazały się poprawki. Na zakończenie jeszcze pracochłonne zacieranie (zwłaszcza na rzeźbach…)

I możemy po pracowitych 5 tygodniach pochwalić się nowym pokojem:

 

2017 29
Maj
Warsztat

… czyli remontu ciąg dalszy.

Po zakończeniu jednego glinianego pokoju przyszła w końcu pora na drugi, czyli warsztat/pracownię:

Uznaliśmy, że najlepsze meble to kuchnia, więc upolowaliśmy takową na OLX w Złotym Stoku za jakieś grosze. Pozostało tylko podnieść blaty dodatkowymi samodzielnymi szufladami, tak żeby znalazły się na wysokości 105cm (idealna do pracy na stojąco):

Przy okazji zrealizowaliśmy od dawna kołaczący się po głowie plan na drabinkę gimnastyczną. Z powodu zaporowych cen na takowe skonstruowaliśmy ją oczywiście sami 🙂

Ostatnim etapem było przeniesienie rowerkomłynka do pracowni i zaopatrzenie go w półkę z książkami 😉

 

2017 6
Maj
Historia pewnego mebla

Wprawdzie paćkanie gliną zakończyliśmy ( co opisano tu i tu ), to stworzone pokoje wymagały wykończenia. Na pierwszy ogień podłoga…

Potem – listwy przypodłogowe z okorków nadjedzonych przez drewnojady z demontażu starej siodlarni…

No i w końcu przyszedł czas na tytułowy MEBEL NA WYMIAR. Lubię robić meble, a zwłaszcza przerabiać, składać z kilku różnych, oklejać, przycinać tak, że przestają kompletnie przypominać surowce wejściowe. Ale po kolei…

W międzyczasie trafiła się parapetówa z udziałem zaszczytnych gości ze świętokrzyskiego, więc trzeba było złożyć prowizorkę.

Ale na szczęście nie okazała się ona trwała:

A na koniec rzut oka na całość pokoju – obiecuję lepszą panoramę następnym razem 😉

2017 28
Sty
Coś się kończy, coś się zaczyna

Najstarsi górale może tego nie pamiętają, ale upływa już 9 lat od czasu, kiedy budowaliśmy siodlarnię:

Przez te dziewięć lat służyła nam dzielnie…

ale, jak to mówią, „jej formuła się wyczerpała”… Czas na zmiany. Tym bardziej, że stajnia od ładnych paru lat pełni rolę magazynu na rupiecie, a od co najmniej dwóch konie nie zajrzały tam nawet na minutę.

Zacząć oczywiście należało od opróżnienia i wyburzenia naszej dziewięcioletniej konstrukcji…

Za pomoc bardzo dziękujemy Agacie i Mateuszowi! Tyle odnośnie kończenia…

A co się zaczyna? Na razie możemy zdradzić jedynie to: