2017 16
Wrz
Dies cucurbitae

To bynajmniej nie wszystkie – dopiero pierwsza partia…

2017 30
Sie
Miesiąc zbiorów

Kończy się sierpień, w zasadzie w całości wypełniony zbiorami. Pozbieraliśmy i przetworzyliśmy niezliczone ilości cukinii, ogórków, pomidorów, fasolki szparagowej, buraków liściowych, bobiku, malin, jeżyn i nie wiem czego tam jeszcze. W kolejce czekają jeszcze dynie, fasola, kukurydza, ziemniaki, topinambur, miechunki, papryka, bakłażany, późniejsze pomidory… A ziemianka już pełna i kończą się nam słoiki!

Oczywiście nie samymi przetworami człowiek żyje, więc oczywiście zjadamy co się da na bieżąco:

2017 6
Maj
Permakultura po raz czwarty

Od kopania fundamentów po wstawianie szyb i o Od Parapetu po Samowystarczalność czyli niemal zakończony projekt budowlany (o którym niedługo…) i kolejna edycja warsztatów z permakultury. 🙂

Gotowe do posadzenia wykiełkowane ziemniaki, sadzonki sałaty, brukwi, buraków, selera, cebuli, pora, brokułów, jarmużu, kiełki dyń i zioła – wszystko znalazło się kolejno na swoich miejscach czyli przygotowanych od połowy i od zera ściółkowanych polach typu „Posadź, pościel i zapomnij aż do zbiorów”, wyniesionych warstwowych rabatach bez kopania, w przydomowej szklarni i w butelkowym ogrodzie pionowym. Wszystko dzięki uczestnikom w liczbie 10ciu przygotowanym wykładami o samoregulujących się ekosystemach, nieinwazyjnych i wydajnych uprawach na różną skalę, współczesnym przemysłowym rolnictwie, potrzebach roślin i planowaniu własnego ogrodu.

Dzięki Monice zapłonęło wieczorem ognisko, a z drewnianego pieńka, kawałka drutu, Kuby i siekiery powstał szwedzki palnik (Niestety nie zostało to uwiecznione, ale o palniku widzę było tu)

 

…dzisiaj bal,

…tylko koniowi, tylko koniowi żal.

 

2016 22
Sie
Gryczane żniwa

Kiedyś tam w maju, o czym opowiedziano w innym miejscu, posialiśmy grykę. Urosła, zakwitła, nasiona zawiązała, więc w końcu wypadałoby ją skosić…

Gdzie bursztynowy świeżop...

 

https://youtu.be/D3Plg6E7-tY

Szczęśliwa kosiarka

Po koszeniu nastąpiło parę dni przerwy, a jak trochę wszystko podeschło przyszedł czas na wiązanie i ustawianie snopków. Dzielnie pomagała nam Karolina, Ania i Piotrek, za co serdecznie dziękujemy 🙂 Jak wyschnie, trzeba będzie wymłócić i odwiać, ale to najwcześniej za tydzień.

Początki

Połowa czyli przerwa :)

 

 

2016 29
Lip
Raz na wozie, raz pod wozem

Ogród się rozrasta – nie da się zaprzeczyć.

Pojawiły się pierwsze cukinie – hm, właściwie, co kilka dni zbieramy pierwsze cukinie… Brakuje już nam pomysłów na ich przyrządzanie, a z kolei im więcej młodych zerwiemy, tym rośliny więcej produkują nowych.

 

Od czasu do czasu zbieramy męskie kwiaty cukinii i dynii – kolejny raz napiszę, że koniecznie trzeba ich spróbować smażonych z cebulą!

Ponadto do zbioru nadają się już (i są jak najbardziej zbierane i zjadane)  fasolka szparowa, bób, groszek, cebula, pomidory…

Pomidory… Pomidory to szlag trafił. A raczej zaraza. Ubiegłe upalne lato pozwoliło nam na niewyobrażalny zbiór – po wczorajszych porządkach w ziemiance okazało się, że mamy jeszcze około 15 słoików z przecierem pomidorowym, a nawet 2 słoiki z ketchupem ze śliwkami (wysoce pożądany!). Gdyby to lato było chociaż ciepłe, to zachowalibyśmy ciągły dostęp do pomidorów. A tak? Mimo przykrywania pomidorów przed deszczem, mimo pryskania roztworami z gnojówki pokrzywowej, drożdży czy wywarem ze skrzypu, zaraza.

Oczywiście, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i mogliśmy zrobić wieeele przetworów z zielonych pomidorów. Aczkolwiek lepsze są jednak z czerwonych, których w tym roku nie uświadczymy. Wyniesioną lekcję przekujemy w … szklarnię dla pomidorów.

Na pocieszenie po pomidorach i kurach, pozostaje nam piękny ogród.

2016 19
Cze
Wszystko rośnie

Końcówka sezonu warsztatowego na tyle intensywna, że w zasadzie nie ma czasu na wpisy. Co oczywiście nie znaczy, że nic się nie dzieje. Tytułem więc nadrobienia zaległości i z okazji tego, że i tak leje więc nie bardzo da się coś robić na zewnątrz, mały raport ogrodowy:

Trzy  Siostry

I polowy:

Bobiku kwiat

2016 25
Maj
Sadzenia ciąg dalszy

Końcówka maja, a więc przymrozkowo już bezpiecznie. Czas posadzić wszystko to, co nań wrażliwe. Na pierwszy ogień pomidory, w nowo wybudowanych na warsztatach rabatkach:

A potem największa operacja, czyli Trzy Siostry:

Dama z kukurydzą

A wieczorem ognisko, z dynią smażoną na woku z jajkami:

A w niedzielę czekało nas jeszcze pole, gdzie eksperymentalnie posadziliśmy Trzy Siostry i dosialiśmy soję.

Za pomoc dziękujemy Gabrysi i Wandzie, a za wspaniałe jedzenie Gosi!

A na śniadanie rzodkiewki

2016 4
Maj
Permajkultura

I znów nadszedł długi majowy weekend, a wraz z nim intensywne warsztaty grzebania w ziemi, czyli Permakultura – ogród warzywny. Tym razem uczestnicy dopisali w nadkomplecie i do walki stanęła wspaniała dwunastka. Zaczęliśmy intensywnym cyklem wykładów, bo jak wiadomo nie ma nic bardziej praktycznego jak dobra teoria 🙂 Dopiero posileni odpowiednią dawką tejże, po niedzielnym obiedzie, zabraliśmy się do roboty. Na pierwszy ogień poszło budowanie wyniesionych rabat:

Praca młotkami

A wieczorem integrowaliśmy się przy ognisku; nie obyło się bez śpiewania…

DSCF2851

Następnego dnia rano zgodnie z programem posadziliśmy ziemniaki…

Chwila przerwy

… a później czekała nas modyfikacja programu: ze względu na zapowiadany deszczowy wtorek zdecydowaliśmy się na projektowanie i sadzenie rabat warzywnych jeszcze tego samego dnia:

Wieczór spędziliśmy na oglądaniu ogrodowej dokumentacji z minionych lat i degustacji przetworów:

Konsumpcja

Deszczowy wtorek w związku ze zmianą planów był nawet korzystny: wszystko nam podlało, a my mogliśmy zająć się problematyką nasion, siewek i dbania o młode rośliny we wnętrzach:

Później jeszcze krótki temat o ogrodach pionowych…

… i czas było się pożegnać. Dziękujemy wszystkim za twórczo spędzony czas i źyczymy udanych eksperymentów na własnym podwórku!

DSCF2968

2015 18
Lis
Koniec zbiorów?

Kukurydza, dynia, fasola, pasternak, buraki i śliwki. Topinambur, marchewka, ziemniaki i czosnek. Jeżyny, maliny, cebula i zioła. Słonecznik, ogórecznik, jarmuż i brokuł. Ogórek… garniturek, czapka i sandały?

Jabłka. Na pewno jabłka.

Do wyboru do koloru.

Do wyboru do koloru.

Zjadane przez nas, Żywca i rozklikiwane koniom, przerabiane do słoików z myślą o zimowych szarlotkach i gorącej owsiance rano, czekające na planowany cydr jabłkowy.

A jabłka w słoikach, przeciery pomidorowe, keczupy śliwkowe, maliny, jeżyny, a nawet zeszłoroczne chutneye – to wszystko rozpycha ziemiankę i ugina półki. I piwo na dole, i wino porzeczkowe schowane z tyłu.

A na górze styropianowe pudła z piaskiem, burakami, marchewkami, topinamburem i pasternakiem.

A na koniec znak, że jesień już na dobre się rozgościła – Pimpuś pod dachem.

Przykład nieprawidłowego utrzymywania konia. Oddzielony od stada i samotny, niewychodzący na dwór, a na dodatek z nieograniczonym dostępem do jabłek obok, makucha lnianego pod i wysłodek buraczanych za!

Przykład nieprawidłowego utrzymywania konia. Oddzielony od stada i samotny, niewychodzący na dwór, a na dodatek z nieograniczonym dostępem do jabłek obok, makucha lnianego pod i wysłodek buraczanych za!

2015 3
Paź
Huitlacoche

Azteckie nazwy brzmią dla mnie zawsze jakoś mrocznie, tajemniczo i niezbyt dobrze. Sprawdźmy… Huitlacoche [wym. łitlakocze]  to „zhiszpańszczona” wersja słowa pochodzącego z azteckiego języka Nahuatl: cuitlacochi – „śpiące gówno”… Przeczucie mnie nie myliło, z nazwy dobrze to nie wygląda. Ale czym właściwe jest?

Nawet najbardziej ulewny deszcz padający na pole kukurydzy nie jest  w stanie zmoczyć nasion, siedzących w  swoich kolbach, bezpiecznie okrytych skafandrem pochew liściowych. Czasem jednak  zdarza się, że kropli wody udaje  się wtargnąć jakimś cudem do środka i staję  się ona pożywką  dla głowni kukurydzy, która jest pasożytniczym grzybem, rosnącym wewnątrz kolby.

Aztekowie nazywali go  cuitlacochi a we współczesnym meksyku znany jest jako huitlacoche albo nieco ładniej: El Oro Negro – Czarne Złoto. Bo jest nim w istocie: delikatnie zdejmowane z kolby grzyby dusi się z cebulką podobnie jak pieczarki; są cenionym rarytasem meksykańskiej kuchni, znanym czasem pod nazwą meksykańska trufla. Znali go też indianie Hopi, hodowcy naszej czarnej kukurydzy, pod nazwą nanha. Gotowali je na parze a następnie smażyli w maśle do chrupkości.

Do rozwoju wymaga specyficznych warunków: optymalnej dla rozwoju grzyba temperatury (26°C–34°C) i uszkodzenia roślin (np. przez szkodniki, grad). Oba te warunki na naszym „trzysiostrowym” polu zostały spełnione: upalne lato a wcześniej plaga ślimaków, które mocno uszkodziły młode kukurydze. Nic więc dziwnego, że niektóre kolby wyglądają tak:

Głownia kukurydzy

Po odpakowaniu widać pojedyncze owocniki:

Huitlacoche Głowni kukurydzy

No to czas na kulinaria; w ojczyźnie zarażona kukurydza jest wielokrotnie cenniejsza od niezarażonej…