2018 16
Kwi
Zemsta ekwadorskiego szamana

Dostaliśmy nasiona kukurydzy. Przemycone z Ekwadoru, kupione na jakimś miejscowym ryneczku od miejscowego chłopa. Długo nad nimi myśleliśmy, aż w końcu postanowiliśmy zaryzykować i posadzić je w tym roku zamiast naszej czarnej kukurydzy Hopi. Jeśli eksperyment się powiedzie, będziemy sadzić je na zmianę rok po roku.

Najpierw test kiełkowania, zdany pomyślnie…

A skoro tak, to można wrzucać całość na kiełkownicę:

A po 3 dniach czas na sadzenie:

Wystarczył jeden dzień w szklarni, i już coś wyłazi..

Czy będzie to sukces, czy raczej zemsta ekwadorskiego szamana? Przekonamy się już jesienią…

A tymczasem niektórzy uczą się do matury, która już za miesiąc 🙂

2018 8
Mar
Let your plants grow…

Za oknem wciąż zima, ciemno i ponuro a tu wszystko już powinno rosnąć… Parapetów nie starcza, a i na nich za ciemno i wszystko się wyyyyciąga. Trzeba coś zaradzić. Na szczęście od jakiegoś czasu dostępne są diody dużej mocy o charakterystyce widmowej GROW, tj. specjalnie dobranej pod kątem potrzeb roślin (głównie światło czerwone i niebieskie). Istnieją specjalne żarówki z takimi diodami, ale w naszym zastosowaniu nadają się średnio. Najlepiej polutować coś samemu, zwłaszcza, że diody dużej mocy Epistar wcale nie są drogie (ok. 3.50 za diodę). W naszym projekcie pójdą 4 diody 3W na półkę, przyklejone do profili aluminiowych do regipsów:

Pozostaje zamontować wszystko na przygotowaną półkę i odpalić 🙂

2017 19
Paź
Kukurydziane żniwa

Jako że słoneczko jeszcze świeci, to szybciutko trzeba pozbierać i wysuszyć kukurydzę. Czas start!

Trochę wisi w szklarni, reszta w domu – gdzie się da 🙂

2017 16
Wrz
Dies cucurbitae

To bynajmniej nie wszystkie – dopiero pierwsza partia…

2017 30
Sie
Miesiąc zbiorów

Kończy się sierpień, w zasadzie w całości wypełniony zbiorami. Pozbieraliśmy i przetworzyliśmy niezliczone ilości cukinii, ogórków, pomidorów, fasolki szparagowej, buraków liściowych, bobiku, malin, jeżyn i nie wiem czego tam jeszcze. W kolejce czekają jeszcze dynie, fasola, kukurydza, ziemniaki, topinambur, miechunki, papryka, bakłażany, późniejsze pomidory… A ziemianka już pełna i kończą się nam słoiki!

Oczywiście nie samymi przetworami człowiek żyje, więc oczywiście zjadamy co się da na bieżąco:

2017 11
Maj
Szklane domy

Jak wspomniano w innym miejscu i czasie, przywieźliśmy szklarnię. W kawałkach. Zimę spędziła w tychże kawałkach rozparcelowana bezpiecznie między salę warsztatową, stajnię i drewutnię. W końcu jednak nadszedł czas, żeby poskładać do wszystko do kupy – w końcu gdzieś te bakłażany, paprykę i pomidory trzeba posadzić 🙂

Proces przebiegał powoli… zaczęliśmy na początku kwietnia wykopaniem rowów pod fundamenty:

Potem nastąpił dłuższy okres demotywacji spowodowanej różnicą poziomów (ponad 70cm), pogodą i trwającym sezonem warsztatowym… Jednak przybycie Pawła, który obrał sobie za punkt honoru doprowadzenie budowy do szczęśliwego finału, dostarczyło wszystkim impulsu niezbędnego do wzięcia się do pracy, która od razu nabrała szybkiego tempa. Na początek fundamenty:

Skoro fundamenty zastygły, czas było się wziąć za murowanie celem niwelacji tej nieszczęsnej różnicy poziomów. Kierownictwo robót przejął majster Paweł…

… a czeladniczka Michelle zdobywała nową sprawność – murarz 🙂

Rozpoczęcie kolejnego etapu prac zbiegło się z rozpoczynającymi się warsztatami z permakultury, więc do ekipy budowlanej dołączyli Lilianna i Tomek, a dorywczo pozostali kursowicze. Zaczęliśmy od położenia wieńca, do którego trzeba było dorobić kilka belek:

Następnie można było już stawiać konstrukcję, co wymagało pewnej ekwilibrystyki 🙂

No to jeszcze konstrukcja dachu i można wstawiać szyby!

Po kilku dniach przerwy przyszedł czas na ostatni etap, czyli ściany szczytowe (które skonstruowaliśmy ze starych kabin prysznicowych wytarganych gdzieś z wysypiska) i dach z folii:

No i mamy! Serdeczne podziękowania dla Pawła, Michelle, Lilianny i Tomka oraz permakulturowej ekipy pomagającej dorywczo! Szczególne podziękowania należą się Pawłowi, którego zapał i motywacja umożliwiły sprawne doprowadzenie budowy do końca 🙂

 

2016 10
Lis
Operacja szklarnia

Trafiła się szklarnia. Całkiem spora. 25m2. W sumie 20 szyb 170x170cm. Szklarnia, jaka jest,... ...każdy widzi.

Jedno małe „ale” – trzeba rozebrać własnoręcznie i przywieźć z Lądka-Zdroju. No cóż, rozbieramy i przywozimy… 🙂

Teraz tylko zapakować i można jechać!