2019 26
Cze
Mój kochany kotek

2018 2
Mar
Kotosutra

…koty w łóżku. 🙂

2017 25
Gru
Prezent dla kota

Esperek dziękuje  😉 !

 

2017 7
Gru
Ses argilaj katoj dormas

Pogoda jest jaka jest. Trochę śniegu niby napadało, ale zaraz się stopiło. Błoto, zimno i mokro. Co można robić oprócz nauki esperanto? Zaciapać gliną kolejny pokój 🙂 Tym razem naszą sypialnię. Michelle wymyśliła, że na ścianie będą śpiące koty…

Kiedy koty zostały ukończone i pozostało już tylko pomalować całość farbą glinianą, nastąpiła katastrofa budowlana… Okazało się, że gładź na ścianach pokoju jest niekompatybilna z gliną i wszystko od niej odpada. Na szczęście wszystkie koty udało się odpaść kontrolowanie i żaden nie ucierpiał…

Pozostało tylko pokornie przyjąć porażkę, zdrapać wszystko co było do zdrapania, zagruntować ściany gruntem z dodatkiem piasku i zrobić jeszcze raz. Koty wróciły na miejsce (wspomożone klejem montażowym – just in case…) i można było kontynuować.

A tak prezentuje się efekt finalny w postaci kotów. Pokój trzeba teraz jeszcze posprzątać, umeblować i takie tam detale 😉

2017 22
Paź
Operation Californication

Podczas jednego z ponurych, deszczowych dni nagle umarła Pepsi. Bączek, bardzo z nią związany, popadł w głęboką depresję. Nie pozostało nam nic innego, jak poszukać mu towarzystwa z nadzieją, że otrząśnie go to z leżenia w jednym miejscu w przedpokoju… Po intensywnych poszukiwaniach zlokalizowaliśmy taką kalifornijską parkę dziewcząt…

Shauna i Atria

… które Michelle przejęła we Wrocławiu i (z pewnymi przygodami pt. komunikacja zastępcza na odcinku…) przywiozła do Jarkowa:

Następnego dnia towarzystwo było już odważniejsze, a ponieważ dotychczasowe imiona były jedynie etykietkami na króliki, zostały zmienione na bardziej cywilizowane. Przed państwem Cykoria i Tymotka:

Ponieważ towarzystwo wyglądało na zaaklimatyzowane, nadszedł czas na spotkanie z Bączkiem i innymi zwierzakami:

Bączek odżył natychmiast i w pełni zaakceptował obie towarzyszki. Tym samym w pełni zintegrowane stado może już uczestniczyć we wspólnych posiłkach:

2017 16
Paź
Szaro, zimno i mokro…

Taka jesień. Już dwa tygodnie się ciągnie, a więc i wpisów brak… Można by pisać o łuskaniu fasoli albo tematycznym ustawianiu książek na kociej półce, ale to jakoś mało twórcze. Za to można wrzucić zdjęcia kotów, te zawsze coś wymyślą… W szczególności polecam zdjęcia Fusi na kiju 🙂

Podczas jednego z tych deszczowych dni Maciej udał się w delegację na wrocławskie Święto Dyni. Przy okazji udało mu się zainkasować nagrodę za dyniowy strój, bo przebrany był w prawdziwą stokrotkową dynię 🙂

 

2017 13
Wrz
Żegnaj, Daisy

Była z nami „od zawsze”. Przyszła do stajni w Łężycach na samym początku istnienia Stokrotki, miaucząc przeraźliwie. Była już wtedy całkiem dorosłym kotem. Została. Dostała stokrotkowe imię. Zamieszkała w stajni. Czekała na nas co rano, kiedy przyjeżdżaliśmy maluchem z Kudowy. Cierpliwie znosiła wszystkie nasze pomysły – od wychowywania szczeniaka, który okazał się Warką po treningi z klikerem. Asystowała przy wszystkim, co się działo w sercu Stokrotki, czyli pod wiatą. Miała wtedy zwyczaj siedzieć na ramieniu jak papuga.

Jesień 2007 to czas wielkiej zmiany – przeprowadziliśmy się do Jarkowa. Daisy została upolowana do torby i przewieziona w maluchu i zamieszkała w domu. Od razu jej się spodobało – grzejniki, tapczany, komputer, wszystko ciepłe. Doszedł jeszcze prosiak, który też grzał.

Dwa lata temu Daisy straciła wzrok. Przestała wychodzić na dwór, chyba, że na krótkie wylegiwanie się na słoneczku. Ostatnio miała też problem ze słuchem, wiecznie nawracającym katarem i z pęcherzem, który nie bardzo ją słuchał.

Radziła sobie z tym wszystkim dzielnie, z różnymi wzlotami i upadkami. Aż do przedwczoraj. Jej stan raptownie się pogorszył. Umarła wczoraj po południu; pochowaliśmy ją na stokrotkowym cmentarzu pod jabłonką.

Stokrotka bez Daisy nie będzie już tą Stokrotką. The world has changed. But it is still true in places…