2017 11
Lis
Vápenka

Mimo nieciekawej pogody znów gdzieś nas wywiało. Tym razem dzięki Andrzejowi znaleźliśmy się w Rancho Gallop w Vápence (~30km od nas w Republice Czeskiej).

Wszystkie budynki w stylu dzikiego zachodu, jak również ich wyposażenie i dekoracje są dziełem właściciela, Jiřiego Votawy.

Jiři zajmuje się również wyrobem siodeł westernowych:

Po zwiedzeniu domków i pracowni siodlarskiej poszliśmy na spacer odwiedzić bizony…

… a potem na dłuższy spacer odwiedzić konie – ok. 30 biegających po ponad 60ha górek, łąk i zagajników…

A na koniec jeszcze rzut oka na całość:

A po zejściu w dół posiedzieliśmy jeszcze przy pogaduchach, herbacie i przepysznych ciastach produkcji Gosi, Terezy i Jasi i trzeba nam było wracać do domu…

2017 13
Lip
Idealny towarzysz

Nie minęły nawet dwa dni, a już Erset znalazł sobie przyjaciela. I to jakiego! Nie gryzie, uszu nie kładzie, nic mu nie przeszkadza. Ideał! No prawie…  Słabo z odganianiem much, bo towarzysz jakiś taki nieruchawy. Może dlatego, że plastikowy? No cóż… mówią, że ideałów tak naprawdę nie ma…

(Powiecie, że głupi koń? A takich ludzi, co kupują sobie nadmuchiwane lalki to przypadkiem nie ma?)

2017 12
Lip
Asfalt, Erset i kurczaczki

Są takie dni, że nic się nie dzieje. Są też takie, kiedy dzieje się aż za dużo. Wczorajszy dzień zdecydowanie należał do tej drugiej kategorii. To, że przyjedzie Erset z Elianem, wiadomo było od dawna. Nie sposób jednak przewidzieć było tego, że zbiegnie się to z laniem ostatniej warstwy asfaltu na drodze do Jarkowa…

Spowodowało to, że przez cały dzień wjazdu do Jarkowa nie było, a podróż spod Warszawy nieodwoływalna, zwłaszcza, że tą samą przyczepą podróżował Carlos do Boboszowa. Pozostało więc wyładować Erseta (konia) i Eliana (charta) na pierwszym zjeździe w Jeleniowie i podreptać piechotką. O ile koń nie miał problemu, to pies stwierdził, że on wraca, co ze względu na jego rozmiary nie było wcale śmieszne… Mimo to wszystko przebiegło nad wyraz sprawnie:

Ale to oczywiście nie wszystko 🙂 Dokładnie ten sam dzień obrały sobie na klucie kurczaczki. Zostawiliśmy 4 jajka i wykluły się wszystkie. Ojcem jednego na pewno jest Ringo – ma pięć palców i puchowe bokobrody, jak przystało na rasę Faverolle.

Niniejszym witamy zatem w Stokrotce Erseta, Eliana i kurczaczki 🙂

2017 7
Sty
Niesamowite! Zima w styczniu!

W końcu… Po paru zimach, podczas których śnieg występował w ilości homeopatycznej, straciliśmy już prawie nadzieję, że kiedykolwiek go jeszcze w większych ilościach ujrzymy. A jednak!

Zaczęło się całkiem niewinnie… Mrozem i szronem w Sylwestra:

A potem… A potem, jak to już gdzieś zostało napisane, śnieg padał i padał aż napadał:

W międzyczasie każdego ranka zmagaliśmy się z syzyfowym zajęciem odśnieżania parkingu…

a wieczorem… wojna na śnieżki:

Konie nie wyglądały na niezadowolone, wręcz przeciwnie, śnieg przywrócił im chęć do życia i zabawy 🙂

I jak mówią wszystkie prognozy (a w każdym razie te, które nam się podobają) na razie ma być tak: