2018 30
Sie
Śliwki i pomidory, czyli kuchnia letnia

Kuchnia letnia powstawała dłuuuugo. Pomysł pojawił się dobre dwa lata temu i szybko zaowocował powstaniem piekarnika. Kolejna część rodziła się jednak w wielkich bólach, ale oto jest 🙂 Wykorzystaliśmy istniejący piecyk rakietowy, który zaczął się rozpadać, jako jeden palnik, dobudowaliśmy drugi, a następnie wszystko obklejone zostało gliną z piaskiem:

Czas na testy. Tak się składa, że mnóstwo pomidorów i śliwek do przerabiania, więc zapotrzebowanie na ciągłą moc jest i rozpoznanie walką przeprowadzać można. Paliwo też wyśmienite, bo susza ogromna. Nie pozostaje nic innego jak rozpalać i gotować 🙂

Na pierwszy ogień śliwki:

W międzyczasie trzeba by zjeść obiad, ryż ze śliwkami będzie jak znalazł…

A po obiedzie pomidory i inne pomidoropochodne ciapki:

2017 27
Sie
El maíz azul

W ogrodzie zaczynają już dojrzewać kolejne setki kolb, a zapasy z zeszłego roku jeszcze nie znikły…

Kilogramy niewykorzystanej kukurydzy skłoniły więc do przyjrzenia się sprawie „od kuchni”, bo choć zdawałoby się, że wystarczy zmielić na mąkę, dolać wody i będzie nadawać się do wszystkiego, od tortilli po kluski – to niestety, nie dość, że nic z tego nie wychodzi (nic, czyli paćka która nie trzyma się kupy) to, jak się okazuje, w porównaniu z odpowiednio przerobionym ziarnem ma znacznie mniej wartości. O przepis na ogórki można by spytać babcię, ale o niebieską kukurydzę trzeba już spytać indian… (albo Wujka Google, bo znajomy Meksykanin nie wiedział 🙂 )

Środkowoamerykańscy indianie kukurydzę używali wcześniej robiąc z niej tzw. Masa Harina – jest to kukurydza poddana nixtamalizacji czyli zmiękczaniu i oddzieleniu łuski z ziarna przez roztwór silnej zasady. Skrobia i białka stają się lepiej przyswajalne, podobnie jak niacyna, wapń, żelazo, miedź i cynk. Dzisiaj do przetwarzania jej na dużą skalę używane jest w tym procesie wapno palone, dawniej przygotowywano ją w ługu (woda z popiołem drzewnym, tradycyjnie jałowcowym, ale praktycznie nadaje się każdy popiół z drzew liściastych).

Popiół odmierzamy w zależności od jego „mocy”, im świeższy, tym kukurydza lepiej przereagowuje. Świeży popiół zadziała w proporcji objętościowo 1:1, starszy nawet 2:1.

Przesiewamy…

Wsypujemy do kukurydzy i zalewamy wodą do konsystencji gęstej zupy (tylko na tyle rzadkiej by na dnie nie przypalała się zbyt łatwo). W tym momencie jeśli ług był mocno zasadowy kukurydza od razu zmieni kolor na zielony.

Podgrzewamy do zagotowania i zostawiamy do ostudzenia. Następnie ziarna płuczemy na sicie z popiołu i jest – półprodukt do wszystkiego, po przekręceniu przez maszynkę mamy elastyczne ciasto  do tortilli, kotletów, pierogów, makaronu, chleba, tarty, omletów, ciastek… z naszego repertuaru na razie tyle, reszta poszła do zamrożenia. Masa harina przechowywana jest również po wysuszeniu i roztarciu na mąkę.

 

2016 1
Lis
Deszczyk pada, słonko świeci…

… mały Maciek masło kleci 🙂

A Wy, kiedy ostatnio robiliście masło?

2016 2
Sie
Pieczona cukinia

Obiecałem ostatni etap konstrukcji rakietowego piekarnika i oto jest 🙂

Glina pomieszana z piaskiem i niewielką ilością końskiej kupy i tynkujemy:

Po wyschnięciu

A skoro tynk wysycha, to możemy udać się na jagody, których w tym roku jest niemało:

Po wyschnięciu tynku czas na test generalny czyli właściwe pieczenie. Jako, że cukinii u nas dostatek, padło na cukinie faszerowane pomidorami (mimo zarazy coś tam ocalało), soczewicą i niepaloną gryką…

 

 

2016 26
Lip
Pizza z pieca

Który to już raz? 😉 Pomimo to zawsze gdy urodzi się pomysł pizzowego popołudnio-wieczoru wszyscy ulegają niezmiennej ekscytacji. Długotrwałe rozpalanie pieca, krojenie składników, przygotowywanie ciasta jest doskonałą okazją do spędzenia leniwego letniego popołudnia na długich konwersacjach okraszonych dobrym winem. Tym razem (jak zresztą w większości przypadków 😉 ) pretekstem była wizyta Gosi z Luccą…

P7181367

2016 25
Lip
Kuchnia letnia

Daaawno nic się na blogu nie pojawiło, ale to wcale nie znaczy, że wakacje upływają nam na nicnierobieniu 🙂 Wręcz przeciwnie, tyle projektów czeka w kolejce, że nie ma kiedy ich opisać… Zatem na pierwszy ogień kuchnia letnia, a konkretnie jej najważniejszy element czyli piekarnik  rakietowy.

Zasadę działania opisywałem już przy innej okazji, więc dokumentacja fotograficzna powinna wystarczyć 🙂

Na początek fundament i komora spalania. Niestety brak zdjęć z początkowych etapów, bo w ferworze walki po prostu zapomniałem.

Potem główna konstrukcja (+ przy okazji izolacja komina) z bloczków suporeksowych i komora piekarnika z płytek szamotowych.

I (przed)ostatni etap, czyli wmurowanie drzwiczek i przykrycie komory:

Czas na testy: zarówno syntetyczne jak i real-life 😉

Test

W tak zwanym międzyczasie powstała jeszcze dalsza część kuchni, czyli stół i zadaszenie:

Ostatni etap jeszcze przed nami, czyli izolacja komory piekarnika i otynkowanie całości. Ale piec już można 🙂