2018 15
Cze
Wstąpił do piekieł, po drodze mu było

Jak to w powiedzeniu – średnio po drodze, bo przedreptaliśmy tym razem ok. 20km. Piekło (Peklo u Nového Města nad Metují) to rezerwat przyrody o powierzchni ponad 300ha znajdujący się pomiędzy Novým Městem nad Metují, Náchodem i Českou Čermnou u zbiegu rzek Metuje i Olešenky, które tworzą w tym miejscu głębokie ( ponad 200m! ) wąwozy porośnięte głównie lasem bukowym.

Nasza wędrówka do Piekła wyglądała tak (czerwone – tam, zielone – z powrotem):

Tuż nad Jarkowem natknęliśmy się na kwitnące lilie bulwkowate:

Następny etap wędrówki to Borova, a tam… konie, kozy i krowy, które oczywiście dopraszały się o zdjęcia 😉

Zaraz za wsią natknęliśmy się na jeden z licznych bunkrów:

A potem przez las i wkrótce dotarliśmy nad wąwóz Olešenki, gdzie niebieski szlak meandruje zboczami Koziego hřbetu…

… żeby w końcu zejść w dół, do rzeki, a wzdłuż niej do osady Piekło:

W Piekle 🙂

No i droga powrotna – mało urozmaicona, a poza tym rozładowała się  bateria w aparacie:

2018 23
Maj
W krainie kwitnących różaneczników

Koniec maja, kwitną różaneczniki. Kto chce zobaczyć ich najwięcej, powinien wybrać się do arboretum w Wojsławicach. My przymierzaliśmy się już kilka lat, ale że w maju warsztaty i dużo pracy w ogrodzie, to nigdy się nie udawało. Aż do teraz 🙂 3.5 godziny dreptania po wojsławickim arboretum nie wystarczyło, żeby zwiedzić wszystkie jego ścieżki, ale i tak zobaczyliśmy dużo. I pojedliśmy czereśni 😉 Zdjęć duuuuuużo, nie będę robił większej selekcji, kto chce niech ogląda – ale i tak zdecydowanie polecamy zobaczyć na żywo!

 

2018 17
Maj
Mozaika z gawronem

Historia zaczyna się dawno, bo nieżywy gawron, ochrzczony przez dzieci z Wrocławskiej Wolnej Szkoły MOZAIKA Przemysławem, został znaleziony jakoś jesienią. Po konsultacjach i negocjacjach został zamrożony i oczekiwał do momentu, kiedy Mozaika odwiedzi nas, żeby przekonać się, co gawron ma w środku.

Zanim jednak zajrzeliśmy do gawrona, trzeba się było wyszaleć po podróży i zapoznać z mieszkańcami Stokrotki:

Czas na gawrona, czyli prawdziwa sekcja, w której dzieciaki z wielkim zapałem uczestniczyły. Przy okazji opowiadaliśmy sobie sporo o anatomii ptaków i nie tylko.

Preparowanie bywa wyczerpujące, więc nie wszyscy dotrwali do końca 😉 Ale za to później opowiedzieliśmy trochę i pokazaliśmy co potrafią żywe ptaki:

No i niestety czas było się pożegnać, więc odprowadziliśmy Mozaikę wraz z końmi do Lewina… Dziękujemy wszystkim za odwiedziny, było super! 🙂

2018 15
Maj
Konie w szkolnej ławce

No może nie całkiem w ławce, ale na boisku. Na zaproszenie Biblioteki Gminnej i Zespołu Szkolno – Przedszkolnego w Lewinie Kłodzkim zjawiliśmy się na spotkaniu z dziećmi wraz z Malwą i Komańczą.

Dzieci wysłuchały opowieści o koniach, poznały ich umiejętności, zadawały nam pytania i każde mogło dotknąć, pogłaskać i przytulić każdą z klaczy. Dziewczyny zniosły to dzielnie, choć dzieci miały zdecydowaną przewagę liczebną 😉

Za zdjęcia pięknie dziękujemy pani Halinie !

2018 19
Mar
Spotkanie w bibliotece

W piątek spotkaliśmy się w czytelni kłodzkiej biblioteki na spotkaniu autorskim promującym „Partnerstwo doskonałe”. Choć pogoda nie zachęcała (powrót zimy), to na brak gości nie mogliśmy narzekać, dziękujemy wszystkim za przybycie 🙂

 

2018 18
Lut
Skalna zima

Zima taka dziwna – raz jest, raz jej nie ma. Tym razem trafiliśmy na moment, w którym była 😉 i wybraliśmy się w Teplickie Skały.

2018 10
Sty
Leniwy Nowy Rok

Czemu leniwy? A bo 10 dni już upłynęło niby, a na blogu żadnego wpisu nie ma… Pogoda jak w marcu: leje, tony błota, szaro, zimno i wilgotno. No ale 2018 się podobno zaczął, więc chociaż coś trzeba napisać.

Samego nadejścia owego nie świętowaliśmy jakoś specjalnie, bo i jaki jest sens świętowania losowego dnia zaczynającego źle obliczoną ilość lat od narodzenia Chrystusa? Sama data Nowego Roku jest dziełem przypadku. Słońce, ani układ planet Układu Słonecznego nie wysyłają żadnych sygnałów, że akurat 1 stycznia zachodzi przemiana nakazująca zmianę roku.
Do 153 r. p.n.e. nowy rzymski rok urzędowy zaczynał się w marcu (konkretnie w Idy marcowe, ok. 15), bo wtedy urzędy obejmowali rzymscy konsulowie. Ale w 153 r. p.n.e. wybuchło w Hiszpanii powstanie, trzeba było wysłać natychmiast wojska. Na czele wojska powinien był jednak stanąć przynajmniej jeden konsul. Do 15 marca brakowało prawie 4 miesięcy. Armia rzymska w Hiszpanii bez pomocy nie była w stanie tyle wytrzymać. Wyjście z sytuacji znalazł jeden z senatorów, który zaproponował, aby przyśpieszyć oficjalny początek roku wybierając konsulów wcześniej. Wybór padł na 1 stycznia, czyli Kalendae Januariae. Propozycję senatora przyjęto, łamiąc wielowiekową tradycję. Dlatego nowa data przyjmowała się z oporem. Dopiero Juliusz Cezar zadekretował obowiązek honorowania 1 stycznia jako początku roku, przy okazji reformy kalendarza (tzw. kalendarz juliański). Nowy Rok przyspieszono, ale nazwy miesięcy zostały:
September, czyli siódmy, jest dziś dziewiąty.
October, czyli ósmy, jest dziś dziesiąty.
November, czyli dziewiąty, jest dziś jedenasty.
December, czyli dziesiąty, jest dziś dwunasty.

A data też nie ta, bo Dionizjusz Mniejszy obliczając rok narodzenia Chrystusa pomylił się o ładnych parę lat.

Dobra, ponarzekałem. W każdym razie posiedzieliśmy z Lilianną i Tomkiem przy Dixit’cie a potem przy potrawach różnych, w tym atrakcji wieczoru pt. flaczki z mrożonych kani, które nam pół zamrażarki zajmowały (a dzięki temu już nie zajmują).

Przepis tu, tylko zamiast boczniaków kanie. No i szampan był, dwa razy. O naszej północy i o oficjalnej, bo trzeba było zwierzaków doglądać jak strzelali.

A rano jak to zwykle po imprezie… niektórzy obudzili się w towarzystwie nie tych, których się spodziewali 😉 …

A niektórzy wstali wcześnie i czochrali się z mrówkojadem 🙂

2017 30
Lis
Już 10 lat minęło…

… od kiedy wprowadziliśmy się do Jarkowa. Dokładnie 18 listopada 2007 po południu zameldowaliśmy się z końmi pod nr 14. Idealna rocznica wypadała w zeszłą sobotę, ale ponieważ część z nas była wtedy w Warszawie, imprezę rocznicową zaplanowaliśmy na ten weekend. Niestety na skutek różnych wypadków losowych nie wszystkim udało się dotrzeć, ale i tak było nas sporo 🙂 Zaczęliśmy od fotowspominków z pierwszych lat przeplatanych opowiadaniami i anegdotami z jarkowskich początków, a potem jedliśmy, piliśmy i rozmawialiśmy do późnej nocy…

A w niedzielę po śniadaniu wybraliśmy się na krótką przejażdżkę:

2017 26
Lis
ATM 2017

I znów nas gdzieś wywiało. Tym razem na zaproszenie organizatorów konferencji Animal Training Methods pojechaliśmy do Warszawy z wykładem „Najpierw wytresuj kurczaka – zwierzę modelowe jako narzędzie szkolenia trenerów”.

Honorata przyjęła nas pod swój dach na trzy noce, za co niniejszym serdecznie dziękujemy 🙂 Sama konferencja ciekawa i choć były pewne niedociągnięcia organizacyjne, to ogólnie wrażenie pozytywne; z pewnością pojawimy się w przyszłym roku.

A w którejś z przerw nie mogliśmy odmówić sobie wyskoczenia na wystawę kur ozdobnych, która odbywała się w sąsiednim budynku SGGW.

2017 11
Lis
Vápenka

Mimo nieciekawej pogody znów gdzieś nas wywiało. Tym razem dzięki Andrzejowi znaleźliśmy się w Rancho Gallop w Vápence (~30km od nas w Republice Czeskiej).

Wszystkie budynki w stylu dzikiego zachodu, jak również ich wyposażenie i dekoracje są dziełem właściciela, Jiřiego Votawy.

Jiři zajmuje się również wyrobem siodeł westernowych:

Po zwiedzeniu domków i pracowni siodlarskiej poszliśmy na spacer odwiedzić bizony…

… a potem na dłuższy spacer odwiedzić konie – ok. 30 biegających po ponad 60ha górek, łąk i zagajników…

A na koniec jeszcze rzut oka na całość:

A po zejściu w dół posiedzieliśmy jeszcze przy pogaduchach, herbacie i przepysznych ciastach produkcji Gosi, Terezy i Jasi i trzeba nam było wracać do domu…