2018 19
Wrz
Włóczęgi na koniec lata

… czyli przecieranie szlaków starych i nowych. Rajd przybrał ostatecznie formę rajdu gwiaździstego – rankiem siodłaliśmy konie i ruszaliśmy, wieczorem powrót.

Pierwszego dnia rozpoczęliśmy trudnym szlakiem, bo do pokonania była Lewińska Przełęcz. Dalej w dół do Kulina, stamtąd aż do Łężyc, Złotna (tam przerwa obiadowa nad stawem Zacisze), Dusznik i powrót koło Homola przez Lewin do domu. Dotarliśmy dopiero po zachodzie słońca. 27km za nami… w końskim składzie: Erset, Łaciaty, Malwa, Melisa.

Drugi dzień, ze względu na kontuzje (ludzi, nie koni), uskuteczniliśmy w wersji light – zaledwie 13km. Około 5 godzin snucia się po lasach dookoła Borovej i już o 16 byliśmy w domu. Coby każdy się ruszył, to zmieniliśmy niektóre konie – tym razem Łaciaty, Komańcza i Peri.

Trzeci dzień z kolei to wyprawa do wąwozu Olesenki – tym razem nie dotarliśmy do samego Piekła, ale za to zaczęliśmy od samej góry, czyli od Novego Hradka. Z obiadowym postojem w wąwozie w sumie 7 godzin i ok. 20km. I znów jedna wymiana: tym razem Komańcza, Peri i Malwa.

2018 29
Lip
Zaćmienie

Aby zobaczyć Księżyc w pełnej krasie powędrowaliśmy na Szczeliniec.

…I choć my byliśmy punktualnie, to On się spóźniał – na wschodzie była burza i narastające chmury, lecz w końcu wyszedł do nas nagle, czerwony jak węgiel z ogniska. Warto było poczekać.

 

 

 

2018 10
Cze
Wędrówki u progu lata

Konne, w kilku ujęciach z grzbietu i z ziemi.

2018 2
Mar
Kotosutra

…koty w łóżku. 🙂

2018 27
Sty
Mroźna wystawa

W szklarni o poranku przy -10C

2017 27
Sie
El maíz azul

W ogrodzie zaczynają już dojrzewać kolejne setki kolb, a zapasy z zeszłego roku jeszcze nie znikły…

Kilogramy niewykorzystanej kukurydzy skłoniły więc do przyjrzenia się sprawie „od kuchni”, bo choć zdawałoby się, że wystarczy zmielić na mąkę, dolać wody i będzie nadawać się do wszystkiego, od tortilli po kluski – to niestety, nie dość, że nic z tego nie wychodzi (nic, czyli paćka która nie trzyma się kupy) to, jak się okazuje, w porównaniu z odpowiednio przerobionym ziarnem ma znacznie mniej wartości. O przepis na ogórki można by spytać babcię, ale o niebieską kukurydzę trzeba już spytać indian… (albo Wujka Google, bo znajomy Meksykanin nie wiedział 🙂 )

Środkowoamerykańscy indianie kukurydzę używali wcześniej robiąc z niej tzw. Masa Harina – jest to kukurydza poddana nixtamalizacji czyli zmiękczaniu i oddzieleniu łuski z ziarna przez roztwór silnej zasady. Skrobia i białka stają się lepiej przyswajalne, podobnie jak niacyna, wapń, żelazo, miedź i cynk. Dzisiaj do przetwarzania jej na dużą skalę używane jest w tym procesie wapno palone, dawniej przygotowywano ją w ługu (woda z popiołem drzewnym, tradycyjnie jałowcowym, ale praktycznie nadaje się każdy popiół z drzew liściastych).

Popiół odmierzamy w zależności od jego „mocy”, im świeższy, tym kukurydza lepiej przereagowuje. Świeży popiół zadziała w proporcji objętościowo 1:1, starszy nawet 2:1.

Przesiewamy…

Wsypujemy do kukurydzy i zalewamy wodą do konsystencji gęstej zupy (tylko na tyle rzadkiej by na dnie nie przypalała się zbyt łatwo). W tym momencie jeśli ług był mocno zasadowy kukurydza od razu zmieni kolor na zielony.

Podgrzewamy do zagotowania i zostawiamy do ostudzenia. Następnie ziarna płuczemy na sicie z popiołu i jest – półprodukt do wszystkiego, po przekręceniu przez maszynkę mamy elastyczne ciasto  do tortilli, kotletów, pierogów, makaronu, chleba, tarty, omletów, ciastek… z naszego repertuaru na razie tyle, reszta poszła do zamrożenia. Masa harina przechowywana jest również po wysuszeniu i roztarciu na mąkę.

 

2017 22
Cze
Czarna herbata z wierzbówki

Koporsky tea, koporski czaj, Iwan czaj, Russian tea – czyli rosyjska herbata z fermentowanych liści wierzbówki kiprzycy. 🙂

Substancje w niej zawarte to m.in. karotenoidy, wit. C, B, żelazo, miedź , mangan, taniny, flawonoidy, fitoncydy, nienasycone kwasy tłuszczowe. Internet mówi o całej masie prozdrowotnych właściwości rosyjskiej herbaty: likwiduje ból głowy, zmniejsza ciśnienie krwi, uspokaja, oczyszcza krew z toksyn, zapobiega przerostowi gruczołu krokowego, łysieniu androgennemu, nadmiernej keratynizacji naskórka, wzmacnia włosy, poprawia wydolność układu odpornościowego, pomaga likwidować skutki przejedzenia i nadużywania alkoholu, działa przeciwzapalnie… 

Jest całkiem smaczna poza tym, moim zdaniem lepsza niż klasyczna czarna herbata. 🙂

Ze względu na smak i właściwości lecznicze znana i ceniona w Europie dużo dłużej niż herbaty chińskie i indyjskie. Na początku XX wieku całkowicie wyeliminowana przez konkurencję z powodu rozpowszechniania fałszywych informacji o szkodliwości rzekomego dosypywania białej glinki przez rosyjskich producentów. W wyniku kampanii i zmian politycznych w owym czasie rynek herbaciany został przejęty przez azjatyckich plantatorów.

Wierzbówkę na herbatę poddaje się pot. fermentacji (a tak naprawdę – oksydacji, następuje łączenie się związków z tlenem i liście brązowieją), Dopiero gotowa i ususzona podczas przechowywania może dodatkowo ulec wolnej fermentacji – najlepsza jest podobno po miesiącu.

Proces wygląda następująco:

Po zebraniu liście pozostawia się na kilka godzin żeby zwiędły, roluje się/zgniata/lub kroi by wszystkie puściły sok.

Ułożone grubą warstwą w słoikach lub miskach pozostawia w ciepłym miejscu do 2 dni, przykryte wilgotną szmatką. (Sprawdzi się lekko podgrzany piekarnik, jogurtownica, szklarnia…)

  Moment w którym najlepiej jest zatrzymać proces następuje, gdy wszystkie liście zmieniły kolor i czuć owocowo-herbaciany zapach. Trzymane za krótko będą po zaparzeniu bardziej cierpkie i kwaśne, a za długo – intensywne i gorzkie, mogą też zacząć gnić.By sprawdzić która wersja jest najlepsza – różny czas przetrzymywania w słoikach.

Proces zatrzymuje temperatura 65C i wyższa, nie można więc ich przegrzać gdy nie są gotowe – a gdy są, wyciągamy, kroimy, rozkładamy na blachach i suszymy.

Zaparza się jak normalną herbatę.

Kwitnie czerwiec-lipiec, pora więc na zapasy na zimę. 😉