2017 29
Paź
Prosiaczkowa buda

Pogoda w dalszym ciągu nie zachęca do wyściubiania nosa na zewnątrz. Żywiec zwykle w taką pogodę wylegiwał się w stajni, ale od czasu przebudów i remontów nie bardzo jest to realne. Kursuje więc tam i z powrotem nanosząc do domu kilogramy błota… Coś trzeba było z tym zrobić, bo sytuacja nie jest komfortowa dla żadnej ze stron. A oto rezultat 🙂

2017 27
Paź
Kukurydziane lalki

Znów zimno i leje, kukurydzę trzeba było przenieść ze szklarni do domu bo nie schnie, więc suszy się wszędzie. A jak kukurydza, to i łuski. A co można zrobić z łusek kukurydzy, jak pada deszcz? Różne rzeczy, na przykład lalki 🙂

2017 22
Paź
Operation Californication

Podczas jednego z ponurych, deszczowych dni nagle umarła Pepsi. Bączek, bardzo z nią związany, popadł w głęboką depresję. Nie pozostało nam nic innego, jak poszukać mu towarzystwa z nadzieją, że otrząśnie go to z leżenia w jednym miejscu w przedpokoju… Po intensywnych poszukiwaniach zlokalizowaliśmy taką kalifornijską parkę dziewcząt…

Shauna i Atria

… które Michelle przejęła we Wrocławiu i (z pewnymi przygodami pt. komunikacja zastępcza na odcinku…) przywiozła do Jarkowa:

Następnego dnia towarzystwo było już odważniejsze, a ponieważ dotychczasowe imiona były jedynie etykietkami na króliki, zostały zmienione na bardziej cywilizowane. Przed państwem Cykoria i Tymotka:

Ponieważ towarzystwo wyglądało na zaaklimatyzowane, nadszedł czas na spotkanie z Bączkiem i innymi zwierzakami:

Bączek odżył natychmiast i w pełni zaakceptował obie towarzyszki. Tym samym w pełni zintegrowane stado może już uczestniczyć we wspólnych posiłkach:

2017 19
Paź
Kukurydziane żniwa

Jako że słoneczko jeszcze świeci, to szybciutko trzeba pozbierać i wysuszyć kukurydzę. Czas start!

Trochę wisi w szklarni, reszta w domu – gdzie się da 🙂

2017 17
Paź
Barwy jesieni

Słońce! W końcu! Nie wiadomo na jak długo, więc zdecydowaliśmy się nie czekać i wybrać na długi jesienny spacer. O mniej więcej taki (~11km):

Resztę w zasadzie mogą opowiedzieć zdjęcia. Zebranych po drodze grzybów nie fotografowaliśmy 🙂 Zaczęło się od psiego rodeo na balach:

A potem już piękna jesień w drodze do Czeskiej Czermnej…

I psie kąpiele 🙂

… a właściwie nie tylko psie…

I słońce towarzyszące nam przez cały dzień 🙂

A wieczorem trzeba było zjeść nazbierane rydze!

 

2017 16
Paź
Szaro, zimno i mokro…

Taka jesień. Już dwa tygodnie się ciągnie, a więc i wpisów brak… Można by pisać o łuskaniu fasoli albo tematycznym ustawianiu książek na kociej półce, ale to jakoś mało twórcze. Za to można wrzucić zdjęcia kotów, te zawsze coś wymyślą… W szczególności polecam zdjęcia Fusi na kiju 🙂

Podczas jednego z tych deszczowych dni Maciej udał się w delegację na wrocławskie Święto Dyni. Przy okazji udało mu się zainkasować nagrodę za dyniowy strój, bo przebrany był w prawdziwą stokrotkową dynię 🙂