2017 25
Mar
Kolejkowo

Tym razem to my wybraliśmy się w odwiedziny do Wrocławia. Chociaż oficjalny powód był jakiś zupełnie banalny, to centralnym punktem programu stała się wizyta w Kolejkowie. Oficjalnie najbardziej Kolejkowo chciał zobaczyć Maciek, a nieoficjalnie… No cóż, parowóz H0, na który zbierałem pieniądze przez rok i który kosztował zawrotne 126 000 zł w Centralnej Składnicy Harcerskiej, nadal jeździ i czasem go z Maćkiem puszczamy…

Wracając do Kolejkowa… Jakoś nigdzie nie znalazłem (albo przeoczyłem) informacji o skali i byłem przekonany, że będzie to najpopularniejsza H0 (1:87). Tymczasem cała makieta wykonana jest w dość rzadkiej skali G (1:22.5, rozstaw torów 45mm ) i mimo początkowego rozczarowania (jakie to wszystko wieeeeelkie i tak mało się  mieści na makiecie…) muszę przyznać, że ma to więcej zalet niż wad. Skala G daje bowiem niesamowitą wręcz możliwość oddania detali aż do poziomu rzęs postaci! I ta precyzja w połączeniu z niesamowitymi pomysłami na scenki i (mimo skali) ogromnym rozmachem (260m² powierzchni, 430m torowiska, 15 pociągów, 108 samochodów, 162 budynki i 2300(!) figurek ludzi i zwierząt) robi ogromne wrażenie. Przynajmniej na mnie, co znajduje odzwierciedlenie w zdjęciach – ciekawe, czy ktoś przebrnie przez te 70+ fotek 🙂 Jak ktoś lubi – zdecydowanie polecam na żywo, tym bardziej, że makieta jest nadal rozbudowywana (przyznaję się do zajrzenia za czarną geowłókninę antyterrorystyczną 😉 ) i wkrótce otwarcie kolejnej części!

(Zdjęcia niepodpisane – za dużo… Ale myślę, że nie będziecie mieli problemu z identyfikacją, zwłaszcza kawałków Wrocławia i dysków na Śnieżce. W kolejności dokładnie takiej jak je robiłem)

 

2017 22
Mar
От весны микстуры нет!

Taki oto wierszyk zapamiętał mi się z (bodajże 6 klasy) podstawówki. Autora niestety nie pomnę, a w internetach szukać mi się nie chce 😉 :

Дед Мороз сегодня хмурый,
У него – температура.
Восемь градусов тепла –
Невеселые дела.

Побежал скорей в аптеку,
Обратился к человеку:
„Можно выписать микстуру,
Чтобы сбить температуру?”

Человек ему в ответ:
От весны микстуры нет!”

2017 19
Mar
Nowa siodlarnia

Zmian, zapowiedzianych tutaj i kontynuowanych tu, ciąg dalszy. Tym razem prezentuje się nowa siodlarnia 🙂

2017 5
Mar
Glina

Zdradziliśmy jakiś czas temu, że na miejsce zdemolowanej siodlarni coś powstawać będzie. I w zasadzie już powstało, a my spotkaliśmy się na całkowicie spontanicznym stokrotkowym tynkowaniu/malowaniu gliną. Tak się jakoś złożyło, że bardzo wiele osób dotarło do nas w ten sam weekend i dzięki ich pomocy wszystko przebiegło szybko i sprawnie. Ale po kolei… Glinę zdobyliśmy w Walentynki w cegielni w Kłodzku, u przemiłego pana, który postanowił opowiedzieć nam wszystko o cegłach, piecach, wypalaniu, glinie i nie wiadomo czym jeszcze, bo niestety nie mieliśmy dużo czasu. Glina w postaci cegieł została namoczona na noc, żeby można było ją rozciapać. W międzyczasie przygotowaliśmy próbki farby glinianej, którą zamierzaliśmy pomalować płyty regipsowe. Przepis jest prosty: 1 część gliny namoczonej, 1 część przesianego piasku, 1 część pasty mącznej (szklanka mąki rozpuszczona w 2 szklankach zimnej wody i wlana do 4 szklanek gotującej się wody; całość zagotowana przy intensywnym mieszaniu). Powinna mieć konsystencję budyniu; nakładamy pędzlem min. 2 warstwy, kolejna po wyschnięciu poprzedniej.

Próbki wypadły pomyślnie, natomiast glina nie rozmoczyła się do końca i czekało nas wybieranie tego, co nadawało się do natychmiastowego użycia….

Czarownice z Makbeta

Ścianom z pustaków malowanie farbą nie wystarczy, trzeba było przygotować tynk gliniany: 3 części piasku, 1 część gliny, 1 część końskiej kupy.

Kiedy już wszystko było gotowe, pozostało (jedynie?) tynkować i malować 🙂

Teraz jeszcze musi wyschnąć…

… a ciąg dalszy oczywiście nastąpi! 🙂

Dziękujemy serdecznie za pomoc i miło spędzony czas: Agacie, Mateuszowi, Honoracie, Wojtkowi, Kubie, Michelle, Karolinie, Ani, Piotrkowi, Małgosi i Mai (trochę nas było 😉 ) !

2017 2
Mar
Pepsi

Przymiarki do sprawienia Bączkowi towarzyszki życia trwały czas jakiś, aż w końcu się udało. Po różnych przygodach, niekoniecznie szczęśliwych (pierwotnie miała przyjechać do nas Bagietka, która umarła na dzień przed umówionym transportem…) dotarła do nas Pepsi. Pochodzi z tego samego miejsca co Bączek, jednak tym razem transport był bardziej skomplikowany – Gdańsk-Warszawa, w Warszawie Pepsi została przejęta przez Honoratę i po spędzeniu nocy w stolicy przyjechała wraz z Honoratą i Wojtkiem prosto do nas (Dziękujemy!!!). Z Bączkiem polubiły się natychmiast, samotny kawaler bardzo odżył i odmłodniał 🙂 Z kolei Pepsi dość szybko przyzwyczaja się do wszystkich dziwnych rzeczy, w zasadzie cały dom nie ma już dla niej tajemnic. Czuje tylko jeszcze respekt przed psami i zdarza się jej uciekać przed człowiekiem, ale robimy szybkie postępy 🙂