2016 12
Paź
Zbiory, zbiory…

Zimno, szaro i mokro. Czyli jesiennie. Odpoczywamy trochę od warsztatów, ale nie można zapominać, że jesień to czas zbiorów. Najróżniejszych. Czasem nie zdąży się nawet zrobić fotek (jak w przypadku śliwek), czasem akumulator się rozładuje (ziemniaki), ale jakaś fragmentaryczna dokumentacja powstaje…

Weźmy takie buraki. Niby niewiele, a 80kg się uzbierało. Ogonki do zakiszenia.

Marchewka. Też trochę, 120kg. Wszystko do zasypania piaskiem i do ziemianki.

No i jak zwykle dynie. Dużo dyń. BARDZO dużo dyń. Jeszcze nie policzone, bo pomału przenosimy je i układamy, ale szacunki mówią, że ~600. Głównie hokkaido, ale jest też makaronowa i trochę cukinii. Co spowodowało konieczność namalowania tabliczki 🙂

Jabłek nawet nie próbujemy szacować. Jesteśmy na początku…O takie!

A na zakończenie reszta, zbyt fragmentaryczna na własną historię. Zostały jeszcze papryki, bakłażany, pasternak, skorzonera, salsefia, miechunka pomidorowa, reszta kukurydzy i pewnie pełno innych rzeczy, których nie wymieniam. Rośnie oczywiście jarmuż, brokuły, buraki liściowe, fenkuł, kapusta pekińska ale to dotrwa do mrozów.

 Zostały pory

2016 3
Paź
Traktat o łuskaniu fasoli

Końcówka września to zazwyczaj koniec sezonu – przynajmniej jeśli chodzi o warsztaty kurczakowe. Warsztaty „Jeden świat, wiele umysłów” rozpoczęły się normalnie i nic nie zapowiadało, że nasze mroczne knowania zostaną zdemaskowane…

Wydawało się, że dyskretne wprowadzenie fasoli jako zajęcia dla rąk podczas wieczornych dyskusji nie wzbudzi niczyich podejrzeń…

Niestety! Marysia odkryła, że taki jest prawdziwy cel istnienia warsztatów: zapędzić kursantów do niewolniczej pracy przy łuskaniu fasoli! Na szczęście wobec obfitości napoi wzbogacanych w chmiel nikt jej obserwacji nie wziął na poważnie… Jednak poczucie winy nie dało nam spać i w zamian za wyłuskaną fasolę oddaliśmy do adopcji 6 kur, które pojechały do Miejsca Bez Internetu.