Raz na wozie, raz pod wozem

Ogród się rozrasta – nie da się zaprzeczyć.

Pojawiły się pierwsze cukinie – hm, właściwie, co kilka dni zbieramy pierwsze cukinie… Brakuje już nam pomysłów na ich przyrządzanie, a z kolei im więcej młodych zerwiemy, tym rośliny więcej produkują nowych.

 

Od czasu do czasu zbieramy męskie kwiaty cukinii i dynii – kolejny raz napiszę, że koniecznie trzeba ich spróbować smażonych z cebulą!

Ponadto do zbioru nadają się już (i są jak najbardziej zbierane i zjadane)  fasolka szparowa, bób, groszek, cebula, pomidory…

Pomidory… Pomidory to szlag trafił. A raczej zaraza. Ubiegłe upalne lato pozwoliło nam na niewyobrażalny zbiór – po wczorajszych porządkach w ziemiance okazało się, że mamy jeszcze około 15 słoików z przecierem pomidorowym, a nawet 2 słoiki z ketchupem ze śliwkami (wysoce pożądany!). Gdyby to lato było chociaż ciepłe, to zachowalibyśmy ciągły dostęp do pomidorów. A tak? Mimo przykrywania pomidorów przed deszczem, mimo pryskania roztworami z gnojówki pokrzywowej, drożdży czy wywarem ze skrzypu, zaraza.

Oczywiście, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i mogliśmy zrobić wieeele przetworów z zielonych pomidorów. Aczkolwiek lepsze są jednak z czerwonych, których w tym roku nie uświadczymy. Wyniesioną lekcję przekujemy w … szklarnię dla pomidorów.

Na pocieszenie po pomidorach i kurach, pozostaje nam piękny ogród.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *