2016 31
Maj
Kos klepanie

IMGP6388

2016 30
Maj
Kwiaty i rabaty

… czyli rzut oka na ogród pod koniec maja.

Wisteria

 

2016 25
Maj
Sadzenia ciąg dalszy

Końcówka maja, a więc przymrozkowo już bezpiecznie. Czas posadzić wszystko to, co nań wrażliwe. Na pierwszy ogień pomidory, w nowo wybudowanych na warsztatach rabatkach:

A potem największa operacja, czyli Trzy Siostry:

Dama z kukurydzą

A wieczorem ognisko, z dynią smażoną na woku z jajkami:

A w niedzielę czekało nas jeszcze pole, gdzie eksperymentalnie posadziliśmy Trzy Siostry i dosialiśmy soję.

Za pomoc dziękujemy Gabrysi i Wandzie, a za wspaniałe jedzenie Gosi!

A na śniadanie rzodkiewki

2016 18
Maj
Siała baba…

… grykę, bo już po połowie maja. Ale zanim do samego siania przejdziemy, to krótka historia konstruowania siewnika z brony, listewek z odpadów, starych rurek miedzianych, butelek PET i srebrnej taśmy 🙂

Czas na testy polowe…

Debata nad usprawnieniem

Okazało się, że konstrukcja wynika nieznacznych modyfikacji (rurki ścięte pod zbyt małym kątem zatykały się ziemią), więc wróciliśmy jej dokonać, a potem już real work:

I raz jeszcze Koniec!

2016 11
Maj
Gliniana rakieta

Piecyk rakietowy już tutaj gościł, więc specjalnie przedstawiać go nie trzeba. Kto nie widział/nie zna/nie pamięta – zapraszam tutaj. Tym razem trochę bardziej pracochłonna, ale też i znacznie trwalsza (bo z gliny) konstrukcja. Wadą z kolei jest to, że nie jest tak dobrze zaizolowany, jak ten z betonu komórkowego. Cóż, nie można mieć wszystkiego 🙂

Początki giną w pomroce dziejów, a konkretnie w sierpniu zeszłego roku. Wtedy przygotowaliśmy glinę..

… a następnie, korzystając z pomocy Ani, ulepiliśmy piecyk:

Potem nastąpiło kilka tygodni suszenia, potem przyszła jesień, zima…

A teraz piecyk obudził się z zimowego snu i czas na dalszy  etap produkcji, czyli wypalenie. Piec do wypalania w wersji DIY to 4 bloczki betonu komórkowego, worek trocin i płyta do nakrycia:

A oto i wypalony piecyk. Trochę się osmolił, ale nie ma to znaczenia:

Wypalony piecyk

Jeszcze tylko półka na paliwo z blaszki i można rozpalać!

2016 4
Maj
Permajkultura

I znów nadszedł długi majowy weekend, a wraz z nim intensywne warsztaty grzebania w ziemi, czyli Permakultura – ogród warzywny. Tym razem uczestnicy dopisali w nadkomplecie i do walki stanęła wspaniała dwunastka. Zaczęliśmy intensywnym cyklem wykładów, bo jak wiadomo nie ma nic bardziej praktycznego jak dobra teoria 🙂 Dopiero posileni odpowiednią dawką tejże, po niedzielnym obiedzie, zabraliśmy się do roboty. Na pierwszy ogień poszło budowanie wyniesionych rabat:

Praca młotkami

A wieczorem integrowaliśmy się przy ognisku; nie obyło się bez śpiewania…

DSCF2851

Następnego dnia rano zgodnie z programem posadziliśmy ziemniaki…

Chwila przerwy

… a później czekała nas modyfikacja programu: ze względu na zapowiadany deszczowy wtorek zdecydowaliśmy się na projektowanie i sadzenie rabat warzywnych jeszcze tego samego dnia:

Wieczór spędziliśmy na oglądaniu ogrodowej dokumentacji z minionych lat i degustacji przetworów:

Konsumpcja

Deszczowy wtorek w związku ze zmianą planów był nawet korzystny: wszystko nam podlało, a my mogliśmy zająć się problematyką nasion, siewek i dbania o młode rośliny we wnętrzach:

Później jeszcze krótki temat o ogrodach pionowych…

… i czas było się pożegnać. Dziękujemy wszystkim za twórczo spędzony czas i źyczymy udanych eksperymentów na własnym podwórku!

DSCF2968