Koniec zbiorów?

Kukurydza, dynia, fasola, pasternak, buraki i śliwki. Topinambur, marchewka, ziemniaki i czosnek. Jeżyny, maliny, cebula i zioła. Słonecznik, ogórecznik, jarmuż i brokuł. Ogórek… garniturek, czapka i sandały?

Jabłka. Na pewno jabłka.

Do wyboru do koloru.

Do wyboru do koloru.

Zjadane przez nas, Żywca i rozklikiwane koniom, przerabiane do słoików z myślą o zimowych szarlotkach i gorącej owsiance rano, czekające na planowany cydr jabłkowy.

A jabłka w słoikach, przeciery pomidorowe, keczupy śliwkowe, maliny, jeżyny, a nawet zeszłoroczne chutneye – to wszystko rozpycha ziemiankę i ugina półki. I piwo na dole, i wino porzeczkowe schowane z tyłu.

A na górze styropianowe pudła z piaskiem, burakami, marchewkami, topinamburem i pasternakiem.

A na koniec znak, że jesień już na dobre się rozgościła – Pimpuś pod dachem.

Przykład nieprawidłowego utrzymywania konia. Oddzielony od stada i samotny, niewychodzący na dwór, a na dodatek z nieograniczonym dostępem do jabłek obok, makucha lnianego pod i wysłodek buraczanych za!

Przykład nieprawidłowego utrzymywania konia. Oddzielony od stada i samotny, niewychodzący na dwór, a na dodatek z nieograniczonym dostępem do jabłek obok, makucha lnianego pod i wysłodek buraczanych za!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *