2015 30
Sie
Bulwar miłośników pary

Ostatni weekend sierpnia to okazja, żeby odwiedzić 13 już Międzynarodowy Bulwar Miłośników Pary w Hradcu Králové. Spotykają się tam co roku entuzjaści silników parowych, starych samochodów i innych maszyn. Pojechaliśmy i my, żeby nad brzegiem Łaby powdychać woń spalanego węgla i dawnych, lepszych czasów 🙂

Dym z komina

Najpierw strażacy i ich parowe pompy, pompujące wodę z Łaby do sikawek i z powrotem do Łaby 🙂

Królewna Eliszka

A potem  już inne cuda, poczynając od parowej katarynki z utworami w postaci kart dziurkowanych…

Parowa pozytywka Płyta CD

… różnych innych dziwnych machin…

… samochodów, walców i motocykli. Wszystko to jeździło, dymiło, buchało parą, gwizdało… jednym słowem żyło 🙂 Niestety nie przyszło mi do głowy sfilmować jeżdżących pojazdów, sam nie wiem czemu 🙁

Coś tam jednak sfilmowałem…

https://youtu.be/xXmo4TKQOhU

Kolejny fragment ekspozycji to silniki stacjonarne, do napędu różnych urządzeń, generatorów itp. oraz maleńkie ale wciąż funkcjonalne modele parowych maszyn.

Skoro para, to nie mogło zabraknąć parowozów. Ponieważ istniałby logistyczny problem z ich dowiezieniem i wystawieniem w centrum miasta, zostały nieco przeskalowane. Mimo to mały parowóz pozostaje silnym parowozem 🙂 (silnik parowy, w odróżnieniu od spalinowego, ma maksymalny  moment obrotowy  od 0 obrotów)

A na koniec kilka rzeczy „nieparowych” – najstarszy elektryczny samochód i całkiem zwyczajne spalinowe stare auta (aut było dużo więcej – co najmniej 20, ale jakoś ich nie sfotografowałem – za dużo się działo).

Na koniec siedliśmy sobie wygodnie, zjedliśmy pizzę i czas było wracać do domu…

Nasza ekipa

2015 25
Sie
Zbiory czas zacząć!

Zaczęło się nieśmiało od kilku pomidorków, a teraz keczupy z cukinią i dynią leją się litrami, co zapewne zawdzięczamy wszechobecnej suszy, której nie lubi zaraza.

Przypadkiem odkryliśmy, że zasadzone ogórki nie zostały zjedzone przez wszędobylskie ślimaki i nawet obrodziły na tyle, że można, a nawet trzeba było je ukisić.

A pozbywając się znacznych objętości ogórecznika, który wyrósł dziko między rabatami i utrudniał nam życie, nie mogliśmy nie wykorzystać jego kwiatów – ze słonecznikiem stworzyły całkiem niezłe pesto.

Powoli zaczęliśmy zbierać też cebulę (a właściwie czosnek cebulę). Niektóre sztuki ledwo mieszczą się w dłoni – jedna wystarczy na obiad dla piątki.

Na czosnek pospolity także przyszedł czas. Udało się go upleść w tradycyjne warkocze, toteż powiesiliśmy go w szklarni (w tle dosuszają się nasiona jarmużu).

2015 17
Sie
Z wielu pieców się jadło chleb

Krótka historia o żytnim chlebie na zakwasie.

Wykorzystując wizytę emerytowanego piekarza Mateusza postanowiliśmy upiec nieco inny chleb niż zazwyczaj.

Następnie zostawiamy do wyrośnięcia.

Wkładamy na godzinkę i gotowe.

2015 11
Sie
Złote tarasy

Nie, nie będzie o tym czymś pod Pałacem Kultury. Tylko o naszym małym, jarkowskim tarasie pod orzechem. Najpierw było tam składowisko desek wszelakiego rodzaju, potem stał nasz stół, ale spadek jest duży i piwo się wylewało 🙂 Już w zeszłym roku marzyła nam się budowa tarasu, ale realizacja została realistycznie zaplanowana na ten sezon. Zaczęła się nieśmiało jeszcze pod koniec kwietnia…

Początki

Potem było trochę przerwy spowodowanej warsztatami, ale od początku lipca ruszyliśmy pełną parą…

Legary już są...

Po legarach  czas na deski, które najpierw trzeba zaimpregnować. Prace podzieliliśmy na ćwiartki:

Wreszcie zostało już tylko wykończenie: poobcinać końcówki, pomalować raz jeszcze, zrobić barierki z gałęzi…

Na zakończenie pozostały schody z niebieskich palet. Na początku próbne ustawienia, potem impregnacja i właściwy montaż:

I taras gotowy!

Finis coronat opus

2015 2
Sie
Rakietowe gotowanie

Sucho, gorąco. Mnóstwo biomasy w postaci patyczków czy innych kawałków kory wala się gdzieś w okolicy ogniska. Można skompostować. Można też ekonomicznie spalić, bez dymu i oddając prawie całe ciepło garnkowi – czyli zbudować piec rakietowy.Piec rakietowy

Na początek krótka wprawka, czyli tzw. szwedzki palnik – piec rakietowy z rozrąbanego na 4 pieńka, który jest równocześnie piecem i paliwem:

DSCF5335

https://www.youtube.com/watch?v=OZOijvxI18E

Na jednym pieńku cały czajnik wody i garnek soczewicy na pasztet… Całkiem nieźle (a przy okazji jeszcze na ognisku włoskie sery…).

DSCF5337

Czas na właściwą konstrukcję. Po jakiejś budowie pozostały bloczki z suporexu. Beton komórkowy jest niezłym izolatorem, więc dłubiąc w nim kanał otrzymać powinniśmy całkiem niezły piec bez żadnych dodatkowych elementów.

Gotowa konstrukcja, czas rozpalać:

Paliwo w środku

Działa, można wdrożyć 🙂

https://www.youtube.com/watch?v=u9zGemITc1w