2014 26
Lut
Pożegnanie z Dużym Zwierzem

Gdym odjeżdżał na zawsze znajomym gościńcem,
Patrzyły na mnie bratków wielkie, złote oczy,
Podkute szafirowym dookoła sińcem.
Był klomb i rój motyli, i błękit przezroczy,
I rdzawienie się w słońcu dojrzałej rezedy.
A gdy byłem już w drodze, sam nie wiedząc kiedy
I czemu – przypomniałem te oczy, przyziemnie
Śledzące mą zadumę i wpatrzone we mnie
Tym wszystkim, czym się można wpatrzeć
w świat i dalej.

Co widziały te oczy, nim w tysiącu alej
Zginąłem, jedną chatę rzucając za sobą?
I czemu, z szafirową zawczasu żałobą
Patrzyły w ten mój odjazd poprzez zieleń rdzawą
Rezedy, co pachniała, przytłumiona trawą?
I dlaczego te oczy były coraz łzawsze?
Czy nie wolno nic nigdy porzucać na zawsze
I zostawiać samopas kędyś – na uboczu?
Czy nie wolno odjeżdżać znajomym gościńcem
I oddalać się zbytnio od tych złotych oczu,
Podkutych dookoła szafirowym sińcem?

B. Leśmian

2014 16
Lut
Barankowo

Dzisiejsze przedpołudnie spędziliśmy u naszych znajomych w Pasterce, strugając dwa konie, pijąc herbatę, jedząc ciasto i… spotykając się z barankami 🙂

2014 14
Lut
Tempeh z ciecierzycy i fasoli

Co to takiego tempeh przypominać chyba nie trzeba. W oryginale Rhizopus oligosporus wyrasta na wyłuskanej i ugotowanej soi. A gdyby tak nakarmić go innymi strączkowymi?

Na pierwszy ogień ciecierzyca i fasola. Ciecierzycę ześrutowałem, namoczyłem i ugotowałem. Fasolę (czerwoną) akurat miałem ugotowaną (została z jakiegoś obiadu), więc tylko z grubsza ją pokroiłem. Dalej postępowanie standardowe, tj. wysuszenie, wymieszanie z zarodnikami i do jogurtownicy ustawionej na 33 stopnie.

Po 18 godzinach tempeh był gotowy; wzrost grzyba identyczny jak na soi. Smak nieco inny, choć zbliżony do sojowego. Fasolowy trochę słabiej przerośnięty, ale przypuszczam, że to wina niedostatecznej fragmentacji surowca – następnym razem ześrutuję suchą fasolę.