2014 29
Sty
Jarkowska zima

W końcu przyszła 🙂 Zdjęcia dzięki uprzejmości mojego taty i Pauliny.

Wiadukt w Lewinie

 

2014 21
Sty
23 urodziny Periego

Znów mamy styczeń i, podobnie jak przed rokiem, przyszedł czas na urodziny Periego. I to nie bylejakie, bo już 23. Działo się dużo, nie wszystko nadaje się do opisania i pokazania (choć stosowna dokumentacja w tajnym archiwum istnieje), więc kogo nie było – niech żałuje, a wpis ten starczyć musi za nędzną jeno namiastkę 😉

Tym razem było nas dużo, goście zaczęli się zjeżdżać już w czwartek, potem w piątek (który zakończyliśmy grając w Rancho – nie pamiętam, kto wygrał) aż wreszcie w sobotę byli już wszyscy, co oznaczało oficjalne rozpoczęcie czyli rozpalanie w piecu. W tzw. międzyczasie dzielna ekipa przygotowywała to, co miało stać się pizzą…

Kiedy już wszystko było gotowe, przystąpiliśmy do taśmowej produkcji/konsumpcji, jako że każda, jednoosobowa pizza, piecze się ok. 3 minut.

Pizza

A potem (jako, że już zimno i ciemno – w końcu zima 😉 ) czas przenieść się do środka na resztę wieczoru…

A w niedzielę rano po leniwym śniadaniu i psich szaleństwach…

… jeszcze psi spacer…

… i czas się powoli było żegnać. Dziękujemy wszyskim i do zobaczenia (miejmy nadzieję – nie tylko) za rok!

2014 12
Sty
Wrocławskie kopyta

Tak się jakoś złożyło, że po raz drugi miałem przyjemność poprowadzić wykład o kopytach na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. Tym razem tematem był ochwat i „syndrom trzeszczkowy”. Sam wykład, podobnie jak poprzedni, będzie niedługo dostępny na naszej stronie „koniowej”, a na razie kilka zdjęć, które cyknęła Paulina.

2014 8
Sty
Tin Whistle

Nie będzie to typowa instrukcja, a raczej ciąg luźnych uwag do procesu tworzenia irlandzkiego gwizdka (tin whistle) z bambusa, który zajął mi kilka (nietypowo)zimowych wieczorów.

Idea stworzenia go z bambusa chodziła mi po głowie już od jakiegoś czasu; wprawki w postaci gwizdków z rurki PVC powstały w miedzyczasie dwie (trzeba przyznać – całkiem udane). Odpowiedni bambus (tj. o dostatecznej długości międzywęźli i średnicy ok. 12-13mm) udało mi się kupić całkiem przypadkiem w dziale ogrodniczym Leroy-Merlin.

Największym wyzwaniem okazała się konstukcja ustnika. Wzorowałem się na wcześniejszych próbach z PVC, ale tu na przeszkodzie staje całkowita nieelastyczność materiału, więc trzeba było nieco zmodyfikować rozwiązanie – ustnik składa się z włożonego w środek węższego odcinka bambusa i przyklejonej bambusowej „łupki” na wierzchu ‚windway’. Ze strojeniem też większy problem, bo trudniej się tnie (początkowe strojenie dźwięku podstawowego), a otwory wprawdzie dają się rozwiercać strojąc, ale zacząć trzeba od wypalania, bo inaczej bambus pęknie…

A na koniec – gotowy instument w akcji: