2013 27
Cze
Meorum finis bramorum

… chciałoby się rzec parafrazując Horacego…

Jeszcze niedawno nasza brama prezentowała się tak:

Dziś jednak konstrukcja, nadwyrężona zębem czasu (10 lat! przeprowadziła się z nami z Łężyc do Jarkowa!) nie wytrzymała kolejnego ciosu (puknięcia samochodem) i pochyliła się niebezpiecznie. Szybka analiza uszkodzenia pozwoliła na zidentyfikowanie całkowitego przepróchnienia poniżej poziomu gruntu (mimo izolacji, impregnacji itp. – nie jest to wieczne) i spowodowała konieczność szybkiego demontażu.

Z operacji demontażu zdjęć niestety brak, bo byłem zajęty niespadaniem z drabiny, nieprzewróceniem niebezpiecznie przechylającego się słupa itp. drobiazgami, za to zaraz po demontażu krajobraz przedstawiał się następująco:

Szybka prowizorka, żeby nie było dziury na ulicę i mamy taki efekt:

No i trzeba po warsztatowym weekendzie wziąć pilnie do roboty, bo jak to tak BEZ BRAMY?

2013 20
Cze
Dzień przed

Dni „przed” z reguły są bardzo pracowite. Nie inaczej tym razem – rano wizyta w Pasterce u dwóch koni  (niestety aparat nie pojechał ze mną) a potem przygotowania do warsztatów pełną parą. Najpierw trzeba było zdjąć i przygotować przeszkody…

… czemu oczywiście z zaciekawieniem przyglądały się kury

Potem posprzątanie i poustawianie wszystkiego…

Upał nie ułatwiał sprawy, na szczęście we wnętrzach jest sporo chłodniej…

W międzyczasie trzeba było jeszcze upiec chleb, który na szczęście z racji upału rósł przynajmniej szybko:

Wieczorem jeszcze tylko podłubanie w prezentacji, domowe piwo z Agatą, która właśnie przyjechała i już można zaczynać…

Jeden świat, wiele umysłów

 

2013 17
Cze
Ciężkie roboty ziemne

Ostatnie warsztaty „Najpierw wytresuj kurczaka” w tym sezonie za nami, a zatem powinno być trochę więcej czasu na jakieś wpisy. Tymczasem powarsztatowy poniedziałek rozpoczęliśmy od ciężkich prac ziemnych:

Konie tymczasem grzecznie wygryzały to, co wyrosło na ujeżdżalni:

No i z grubsza gotowy swale (a przynajmniej to, co da się zrobić koparką):

2013 2
Cze
Deszcz, wiosenny deszcz…

Pada, pada, pada i pada… Zamiast intensywnej pracy na dworze, pozostaje jedzenie, czytanie i mniej intensywna praca na dworze 😉

Za to kosi się dobrze, bo trawa mokra.

A kupki trawy mogą się przydać do różnych celów…

A jak pada, to zawsze można zagrać w Cytadelę albo pooswajać kury na czerwcowe edycje „Najpierw wytresuj kurczaka”: