2012 26
Gru
Wyniki konkursu

Za oknem chlapa, deszcz pada, ale jest już na tyle ciemno, że na zdjęciu tego nie widać 😉

Choinka wyszła, jakby właśnie trafił w nią piorun, czas więc na rozwiązanie naszego konkursu 🙂

Pierwsza wylosowana nagroda, czyli miejsce na dowolnie wybranych warsztatach, wędruje do zgłoszenia z nr…

Wg tajnych notatek zawartych w systemie – do Ani Kułakowskiej. Aniu, prosimy o kontakt w najbliższym czasie.

Ze względu na ilość uczestników (aż 9 osób 😉 ) zdecydowaliśmy nie wybierać najciekawszej recenzji, bo byłoby to mocno tendencyjne, na dodatek ciężko uwzględnić różnice w możliwościach, jakie dają różne media (np. własny blog vs facebook). Zamiast tego drugą nagrodę, sprawiedliwie podzieloną, dostają wszyscy pozostali uczestnicy – każdy 10% zniżki na dowolnie wybrane przez siebie warsztaty. Wystarczy, jak się przypomnicie zapisując się na nie 🙂

Pozdrawiamy Was świątecznie-bożonarodzeniowo, choć pogoda raczej wielkanocna !

2012 24
Gru
Tradycja

A oto i nasza stokrotkowa choinka:

Czy wiecie, skąd wzięła się tradycja umieszczania aniołka na czubku choinki? Nie? To posłuchajcie:

Mikołaj przygotowywał się właśnie do swojej corocznej podroży po świecie. Jednak od początku wszędzie piętrzyły się same problemy… Część elfów zachorowała, a zastępcy nie produkowali zabawek tak szybko, jak potrzeba, więc Mikołaj zaczął podejrzewać, że może nie zdążyć…

Następnie żona Mikołaja oświadczyła mu, ze jej Mama ma zamiar ich odwiedzić i zostać na Święta, co bardzo zdenerwowało, a nawet wyprowadziło z równowagi Świętego Mikołaja. Pragnąc rozładować stres, poszedł zaprzęgać renifery. Niestety! Okazało się, że trzy z nich są w ciąży, a dwa inne zwiały – Bóg jeden wie dokąd.

Święty Mikołaj zdenerwował się jeszcze bardziej… Być może właśnie dlatego, kiedy zaczął pakować sanie, jedna z płóz złamała się. Worek runął na ziemię, a zabawki rozsypały się dookoła. Wkurzony Mikołaj postanowił wrócić do domu na szklaneczkę whisky. Kiedy jednak otworzył barek, okazało się, że elfy ukradły cały alkohol i nic nie było do wypicia…

Mikołaj zdecydował, że przynajmniej napije się kawy. Znalazł resztkę (dosłownie ostatnie łyżeczki) w puszce w kuchni; po cukrze nie było jednak ani śladu… Nie pomogło to Mikołajowi w uspokojeniu się – wręcz przeciwnie. Roztrzęsiony Święty Mikołaj upuścił dzbanek do kawy, który roztrzaskał się na kawałeczki na podłodze w kuchni. Poszedł więc po szczotkę, ale okazało się, ze myszy zjadły włosie, z którego była zrobiona…

I właśnie wtedy zadzwonił dzwonek u drzwi… Mikołaj poszedł otworzyć. Za drzwiami stał mały biały aniołek z piękną, wielką choinką.

Aniołek radośnie zawołał:
– Wesołych Świąt, Święty Mikołaju! Czyż nie piękny mamy dziś dzień? Przyniosłem dla Ciebie choinkę. Prawda, że jest wspaniała? Gdzie chciałbyś, żebym ją wsadził?…

…stąd właśnie, moi drodzy, wzięła się tradycja umieszczania aniołka na czubku choinki.

Wszystkim naszym przyjaciołom, sympatykom, mniej i bardziej znajomym, zarówno dwu- jak i czworonożnym, życzymy spokojnych Świąt, czasu na odpoczynek, radości z tego co macie i dobrego humoru w każdych okolicznościach! Wesołych Świąt!

2012 23
Gru
Przedświąteczno-kulinarnie

Pogoda paskudna, najpierw śnieg i ostry zimny wiatr, a potem przeszło w deszcz… Dzięki temu przyjemnie spędziło się cały dzień w kuchni 😉 Ze względu na duże tempo prac nie wszystko zostało udokumentowane, bo jakoś nikt o tym nie myślał. Pomysł był prosty – maksymalnie wykorzystać jedno nagrzanie piekarnika. A więc po kolei: chleb pszenżytni (200-180°C), kruche ciasteczka (~180°C) a na koniec uzupełnienie zapasów tempehu. Plan udało się zrealizować w 100%, najbardziej energochłonną czynnością było oczywiście mielenie mąki 🙂 Obowiązkowo trzeba się zaopatrzyć w rowerek!

Na szczęście Poczta Polska nie zawiodła i dostarczyła na czas niezawodny czeski śrutownik Porkert, który posłużył do śrutowania soi (robi ładne połówki, łupki pięknie odpadają). Dzięki temu zapasy tempehu na święta wynoszą ~2,5kg

I tak całkiem już świątecznie odwiedziła nas Paulina, obdarowując nas własnoręcznie malowanymi kubkami w koguty i niezwykle praktyczną bańką na mleko:

Jeszcze gdzieś po drodze była produkcja sera, ale zupełnie nie potrafię tego umiejscowić w czasie 😉

„Choinkę ubierać a nie przed komputerem siedzieć!”. No właśnie! Choinki ubrane, że Wam się chce czytać głupoty? 😉

 

2012 23
Gru
Butki

Pożyczyliśmy cały worek butów do przymiarki ( jak odróżnić czy to my pożyczyliśmy komuś czy od kogoś? Anglosasi mają lend i borrow a my? ). Komuś, Asi i Kasi znaczy. Buty koniowe oczywiście. Tak „tam i z powrotem” – do przymierzenia i oddania. I przy oddaniu wzbogaciliśmy się o kolejne, tym razem w mikroskopijnym rozmiarze i na dodatek nie do pary 🙂 Komu można założyć Easyboot Glove o rozmiarze 0 i 0.5?

2012 18
Gru
Warsztatowo

Końcówka minionego tygodnia  upłynęła pod znakiem ostatnich tegorocznych (i to wyproszonych 😉 ) warsztatów „Kopyta doskonałe”. Miłej atmosfery i chęci do pracy nie zepsuła nawet fatalna pogoda – niestety po zimie zostało wspomnienie, a kopyta strugaliśmy w padającym deszczu…

Za zdjęcia dziękuję Paulinie i Ryśkowi!

2012 10
Gru
Urodzinowy weekend

Sobota powitała nas prawdziwie zimową temperaturą: -18°C. Sprzątanie zamarzniętych (tudzież przymarzniętych do kamieni) kup metodą kilofowo/szuflową™ przerwało nam odkrycie, że pięknie oszronione konie włamały się do środka padoku i bezczeszczą pozostawione tam w zapasie siano.

Po dokonaniu niezbędnych napraw i przekonaniu towarzystwa, że jednak nie powinny być tam gdzie są, udaliśmy się na zasłużone śniadanie, a następnie prawdziwie zimowy spacer.

Niektórzy wrócili z niego bardzo zmęczeni:

[potem nastąpiły jakieś koniowe działania na ujeżdżalni, ale to powinna Ada opisać, ja nie mogę robić wszystkiego]

Wieczór upłynął  pod znakiem urodzinowej szarlotki Ady. Ponieważ wzbogaciliśmy się o młynek postanawiając tym samym nie kupować mąki, należało przemielić odpowiednią ilość jarkowskiej pszenicy, co uczyniliśmy systemem zmianowym – podpis pod zdjęciem „oszczędnie gospodaruje prawdą”, Ania dotarła później. Kruche ciasto z pełnoziarnistej mąki ma ciekawy kolor, ciężko ocenić potem wizualnie czy się zaczęło rumienić…

W każdym razie do wstawienia w nie świeczki a następnie skonsumowania nadawało się całkiem nieźle. Dzięki dużemu mrozowi udało się też bez większych przeszkód otworzyć i skonsumować trzy ostatnie butelki cydru.

Zimę uważam za oficjalnie rozpoczętą 🙂